reklama

Kto po in vitro?

reklama
Martka to Ty ostatnio pisałaś o wyczuciu zmian przy aplikacji luteiny? Mogę zapytać co konkretnie miałaś na myśli?
tak,ja
pewnego dnia na końcu wyczułam jakby rozpulchnioną poduszeczkę, nie umiem tego dokładnie opisać, ale od razu poczułam, że jest zupełnie inaczej niż przy poprzedniej aplikacji. Nie pamiętam który to dzień dokładnie był, ale raczej po 7 dpt


Co do daty porodu, myślę że ja też będę miała okolice świąt i wczoraj z koleżanką się cieszyłam, że wreszcie nie będę musiała się po domach tłuc całe święta co jest bardzo męczące :) będę miała dobrą wymówkę ;)
 
Agatek zazdroszę takiego meża, moj nie robi zupełnie nic z obowiazków domowych, ja sprzątam, piorę, prasuję, gotuje, robie zakupy, tacham je do domu, zawożę i odwożę dziecko do żłobka, jedynie tyle co mój sie z dzieckiem pobawi jak ja to wszystkie robię, a jak mu zwrócę uwagę, ze nic nie robi to jest tekst "ale sie czepiasz, co okres masz?" ehh....
 
Rozpulchniona szyjka. :)
Mi przy luteinie ciężko wyczuć. Choć umiem badać. Ostatnio w ogóle cały czas była nisko. Teraz mega wysoko, ale jestem też później w cyklu. I właśnie zobaczyłam, że w pn mam termin @. Ciekawe.
 
Naprawde, nie sciemnim, moj maz to ostoja spokoju i cierpliwosci i jest strasznie opiekunczy szczegolnie jak jestem w ciazy :-)
Naprawde nie moge narzekac.

Naprawde masz bardzo duze szczescie. Nie wszyscy mezowie sa tacy zeby nie powiedziec ze praktycznie tacy rzadko sie zdarzaja.
Ja jak jestem chora to moj M tez sie mna opiekuje, gotuje, sprzata. Po swietach jak mnie korzonki polamaly to wzial wolne w pracy i caly czas opiekowal sie dzieckiem i mna. Moim zadaniem bylo tylko dziecko nakarmic bo on cyca mu nie da:D
Ale zeby ubrania prasowac... Tylko raz mu sie zdarzylo jak do szpitala musial mi swierze rzeczy przywiezc:)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry