bulka6
Zaciekawiona BB
Hej dziewczęta
Czytam i tyle się dzieje!!!Przykro mi że Mandarznie81 i Minie sie nie udało
to straszne naprawdę bo zdecydowanie jak się czyta że się komuś udało to przychodzi nadzieja że mnie sie tez uda
Tak to po prostu ryczec sie chce że tyle porażek ale tak jak pisałyście to loteria. Roxii-musisz przechodzić niezłe katusze, mam nadzieję że skończy sie to szybko i wyjąsni co tam się dzieje
Trzymam kciuki. Tym którym sie udało i tym z przyrastająca betą graruluję i cieszę sie razem z wami
Mnie dziś kończy sie 5 dpt i czuję się mega okresowo, także nadzieja gaśnie ale tak jak pisałam póki @ nie ma wiara jest
Plamienia mam cały czas takie beżowe i boję się ze to zwiastun okresu, piersi mnie wogóle nie bolą, zresztą od kilku lat to wogóle przestały mnie przed okresem boleć także mam 0 objawów. To mój 4 transfer, 3 z mrozaczków -można się przyzwyczaić do tego czekania ale i tak wiem ze kiedyś dzidzie bedziemy mieć bo inaczej to po co żyć
Jeśłi moge wam napisać z mojego doświadczenia to czesto 1 transfer się nie udaje, zresztą czytałam mnóstwo for i taki wysnułam wniosek, mnie tez po 1 transferze lekarz wyhodował ok.11-12 jajeczek z 8 było dobrych a podali mi tylko 2 zarodki w 3 dobie bo tyle przetrwało , żadnych mrozaków nie mieliśmy i po minie lekarza widziałam ze to raczej nie ma szans. Mam takie wrażenie że oni na pierwszym razem to tak naprawdę sprawdzaja nasz organizm i patrzą jak działają leki i co dzieje się po wszystkim. Drugi raz był zupełnie inny-miałam długi protokół ale przerwany bo mój organizm nie zareagował na wiciszenie i miałam owulację, wiec lekarz zadecydowął że jak dostanę @ to zaczynamy krótki. Miałam zwiększone dawki leków i cały protokól trwał dłużej straciliśmy dużo wiecej kasy nić przy pierwszym, spłukaliśmy sie strasznie ale co się nie robi dla szczęścia. Miałam 6 super blastocyst i tak się cieszyłam,podali mi najpierw 2 a 4 zamrozili, no i tak wlasnie teraz jest że mam w sobie 2 ostanie blastusie i to nasza ostatnia szansa na sukces!!!Takze porażek przeżyliśmy wiele jeśli sie teraz nie uda to wszystko od nowa, kolejne ciułanie pieniedzy, moze zmiana kliniki ale tego nie wiem, Mam 31 lat i latka lecą jak szalone, mam wrażenie że te lata po ślubie to upłyneły na zmianie lakarzy, klinik, badań i leków i wszystko wokół tego się kręci. Rozpisałam sie bardzo ale chciałam zebyscie wiedziały że mimo wszystko mam cały czas promyk nadzieji że sie uda jak nie teraz to napewno kiedyś
Pozdrawiam trzymajcie się wszystkie ciepło
:-)
) i dalej Estrofem 3x1.
jak macie jakieś dobre opinie o jakiejkolwiek klinice dajcie mi znać?