reklama

Kto po in vitro?

reklama
Jestem po swojej pierwszej wizycie w sprawie in vitro :) nie miałam kiedy pisać bo wczoraj w drodze powrotnej cały czas rozmawialiśmy o tym wszystkim A potem grill i znajomych ;) ... jak już wspominałam zdecydowaliśmy się na Białystok i na profesora Wołczyńskiego - jestem bardzo zadowolona !! Tak jak mąż;) weszliśmy razem bardzo długo siedzieliśmy i rozmawialiśmy z profesorem :) pociesza mnie nawet jak się poplakalam bo wiadomo emocje biorą górę:) obejrzał wszystkie nasze badania które robiliśmy przed IUI i powiedział że super na dodatek jesteśmy młodzi i w ogóle no ale jak powiedziałam o swojej wysokiej prolaktynie i że biorę narprolac(już nie pamiętam jak to się pisze ;) ) to absolutnie kazal mi go odstawic ,mam cykle regularne poza tym wszystkie badania super tylko że mam ta wadę serca i absolutnie zakaz brania narprolacu... więc tak on jedzie na urlop i zaczynać możemy po 21 sierpnia ,leki wykupione -przerazaja mnie te zastrzyki :(( wszystko mam rozpisanie jak brać ale kartkę zostawiłam w domu i jak tylko będę to wam napiszę co i jak :) tylko nie bardzo się orientuję jak to będzie wyglądało bo on mówił ale ja już byłam taka zdekoncentrowana ,ze masakra :( pamiętam że mam się zgłosić w 11 dniu cyklu i czy to wtedy wszystko ruszy ? Mąż odda nasienie i będziemy czekać żeby zgłosić się na zabieg ?? Byłam w szoku wczoraj myślałam że inaczej podejdę do tej wizyty A zestresowalam się bardziej niż przed pierwszą wizyta u ginekologa :((((((
 
Jestem po swojej pierwszej wizycie w sprawie in vitro :) nie miałam kiedy pisać bo wczoraj w drodze powrotnej cały czas rozmawialiśmy o tym wszystkim A potem grill i znajomych ;) ... jak już wspominałam zdecydowaliśmy się na Białystok i na profesora Wołczyńskiego - jestem bardzo zadowolona !! Tak jak mąż;) weszliśmy razem bardzo długo siedzieliśmy i rozmawialiśmy z profesorem :) pociesza mnie nawet jak się poplakalam bo wiadomo emocje biorą górę:) obejrzał wszystkie nasze badania które robiliśmy przed IUI i powiedział że super na dodatek jesteśmy młodzi i w ogóle no ale jak powiedziałam o swojej wysokiej prolaktynie i że biorę narprolac(już nie pamiętam jak to się pisze ;) ) to absolutnie kazal mi go odstawic ,mam cykle regularne poza tym wszystkie badania super tylko że mam ta wadę serca i absolutnie zakaz brania narprolacu... więc tak on jedzie na urlop i zaczynać możemy po 21 sierpnia ,leki wykupione -przerazaja mnie te zastrzyki :(( wszystko mam rozpisanie jak brać ale kartkę zostawiłam w domu i jak tylko będę to wam napiszę co i jak :) tylko nie bardzo się orientuję jak to będzie wyglądało bo on mówił ale ja już byłam taka zdekoncentrowana ,ze masakra :( pamiętam że mam się zgłosić w 11 dniu cyklu i czy to wtedy wszystko ruszy ? Mąż odda nasienie i będziemy czekać żeby zgłosić się na zabieg ?? Byłam w szoku wczoraj myślałam że inaczej podejdę do tej wizyty A zestresowalam się bardziej niż przed pierwszą wizyta u ginekologa :((((((
11 dc cyklu to trochę późno. Może spróbuj zadzwonić do niego i dokładnie się dopytać. Ja pierwszą wizytę miałam w 3 dc i dopiero miałam leki rozpisane a później w 9 dc na ocenę pęcherzyków. Mąż oddaje nasienie dopiero w dniu punkcji. Więc na pewno jeszcze nie tego 11 dc. Zastrzyki nie takie straszne :)
 
Gdyby kokaina czy amfetamina czy jakimolwiek inny narkotyk byl w stanie zapewnic zajscie w ciaze to zaloze sie, ze masa z nas tutaj by sie nie zawahala i wziela. Ja bylabym pierwsza.
Co nie zmienia faktu, ze ani relanium ani nic innego na wlasna reke bym nie brala. Tylko zgodnie z zaleceniami.


Napisane na iPhone w aplikacji Forum BabyBoom
Jak juz pisałam jestem całkowicie przeciwna tego typu lekom chyba że są one zażywane w ciężkiej chorobie, zresztą do tego służą. I nawet gdyby trucie się jakimiś silnymi narkolami miało mi zapewnić ciążę nie zgodziła bym się. Może dlatego że nie jestem zdesperowana ani sflustrowana niepowodzeniem. ..mam dom, wspaniałego męża i jestem szczęśliwa z życia i w życiu jakie mam, a dziecko będzie tylko dopełnieniem tego szczęścia. Wszystko przyjmuje na luzie i ze spokojem. Być może właśnie dlatego potrafię nadal cieszyć się z życia a nie płakać i lamentowac ze nie wychodzi... uważam również ze jeśli Bóg ( czy ktokolwiek inny w zależności w co kto wierzy ) nie zechce dać mi dziecka to i nawet narkole nie pomogą. I podkreślam to tylko moje osobiste zdanie z którym nikt nie musi się zgadzać. Jednak jest to forum do wyrażania swoich opinii i przemyśleń - wiec to robie, a i może są tez inne kobiety które myślą w podobny do mnie sposób.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry