reklama

Kto po in vitro?

I nas w rodzinie wiedza lepiej Ci mi dolega i twierdzą ze sie zablokowałam dlatego w ciąży nie jestem no ***** takie gadanie to po prostu masakra ja chyba wiem lepiej co mi dolega szkoda gadać po prostu a ty juz jesteś po próbie?
Ja się nawet nie tłumaczę już. Kiedyś na weselu bawiłam się z córeczką kuzynki a ta do mnie że już czas żebym miała swoje i zaczęła tłumaczyć że nie pieniądze są najważniejsze...i w tym momencie pękłam... stwierdziłam że nie będę ukrywać że nie możemy( oczywiście nie tłumaczę nikomu że chodzi tu o męża bo nie chce żeby ktoś coś mówił lub myślał, mam najlepszego męża na świecie i nic tego nie zmieni )
To będzie moje pierwsze podejście. Do kliniki jezdzimy juz prawie rok ale najpierw badania, później biopsja mojego kochanego męża, później wyszły mi badania na żółtaczke nie takie jak powinny i musiałam to najpierw wyjaśnić co przełożyło mi stymulacje o miesiąc( co okazało się wogólę nieistotne) , później ze względu na ilość wyprodukowanych jajeczek(prawie 60) musiałam dwa msc odczekać żeby dojść do siebie, a pozniej okazało się że klinika ma urlop i znowu transfer przełożony...we wrześniu się wkońcu doczekam :)
A u Ciebie to był pierwszy transfer ? Z tego co czytałam to wcześniej miałaś chyba pozamaciczną ?
 
reklama
Cześć dziewczyny !
20 czerwca zaczynam przygodę z ivf - ale w uk. Mam refundację i robimy to w klinice w Londynie. Są tu może jakieś dziewczyny które są po albo w trakcie ivf refundowanego ?;)


Wysłane z iPhone za pomocą Forum BabyBoom
Hey ja juz za chwile zaczne IVF treatment tu w UK;-) Bardzo sie ciesze i jestem pozytywnie nastawiona, mam nadzieje, ze u Ciebie wszystko dobrze sie uklada. Pozdrawiam!
 
Ja się nawet nie tłumaczę już. Kiedyś na weselu bawiłam się z córeczką kuzynki a ta do mnie że już czas żebym miała swoje i zaczęła tłumaczyć że nie pieniądze są najważniejsze...i w tym momencie pękłam... stwierdziłam że nie będę ukrywać że nie możemy( oczywiście nie tłumaczę nikomu że chodzi tu o męża bo nie chce żeby ktoś coś mówił lub myślał, mam najlepszego męża na świecie i nic tego nie zmieni )
To będzie moje pierwsze podejście. Do kliniki jezdzimy juz prawie rok ale najpierw badania, później biopsja mojego kochanego męża, później wyszły mi badania na żółtaczke nie takie jak powinny i musiałam to najpierw wyjaśnić co przełożyło mi stymulacje o miesiąc( co okazało się wogólę nieistotne) , później ze względu na ilość wyprodukowanych jajeczek(prawie 60) musiałam dwa msc odczekać żeby dojść do siebie, a pozniej okazało się że klinika ma urlop i znowu transfer przełożony...we wrześniu się wkońcu doczekam :)
A u Ciebie to był pierwszy transfer ? Z tego co czytałam to wcześniej miałaś chyba pozamaciczną ?
Rozumiem ten brak wyczucia u ludzi-brak swiadomosci czy wyczucia. Ja zaczynam pierwszy cycle za miesiac juz mam nadzieje, w jakiej czesci uk jestes?
 
Czesc dziewczyny.
Dzialam znowu. W piatek 18.08 mialam transfer na sztucznym cyklu. Zarodki jak zwykle piekne (to moj 7 transfer, dwa pierwsze to ciaze biochemiczne, a potem juz nic) Wyobrazcie sobie ze 2 godz po zaczelo mnie bolec podbrzusze. Normalnie to wyglada tak, jakby moja macica rozpoznala zarodki jako intruza i chcialo sie go pozbyc. Wzielam nospe, na noc kolejna caly czas czujac lekkie ciagniecie.Na drugi dzien rano dwie i juz bylo lepiej. No i wariuje pomimo ze to juz 7 raz.....Dzis zarodek powinien sie wczepiac w endo, brzuch juz mnie nie boli wiec wkrecam sobie ze juz po wszystkim, no bo jak byl w srodku i sie dzielil to moje cialo reagowalo, a teraz jest cisza. Musze sie uspokoic....Mialyscie bole podbrzusza od samego tranferu ?
ooo to ja mialam transfer dzien przed toba, dzis jest pierwszy dzien kiedy nie czuje klucia , ciagniecia i bolu w podbrzuszu. ja caly czas nospe biore nawet jak cos tylko troszke poczuje, poprzednim razem czekalam az az bol bedzie wiekszy teraz nie ryzykuje
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry