Korzystaliśmy z moich komórek. U nas rodzice , rodzeństwo i przyjaciele wiedzieli o insyminacjach, czy in vitro. W trudnych chwilach wszyscy stanęli na wysokości zadania. Mąż namawiał na kolejne podejście ale ja spasowalam. Już nie chce przez to przechodzić poraz kolejny. Poprostu pogodziłam się, że nigdy nie urodzę naturalnie. Do końca dni będę myśleć o moich trzech kropeczkach
W poniedziałek odstawiłam leki a nadal mam mdlosci i słabo mi się robi. Chce mieć to już wszystko za sobą a organizm fisiuje. Po pierwszej nieudanej próbie nie mogłam patrzeć na zdjęcia dzieci, teraz aż tak nie było. Przynajmniej chwilę byłam w ciąży , mialam objawy itd. Pięknie napisała mi jedna z koleżanek , że Ona sobie nie wyobraża żebym nie miała błysku w oczach jak do tej pory. Że ten widok Jej wiele daje. Oczywiście nie muszę pisać jak się rozplakalam.