@nadziejaprzedewszystkim Ja nikogo nie zaatakowałam

Jak dla mnie to obdarcie z intymności czy zastrzyki to nic przy efekcie

Podejmując decyzję o in vitro świadomie wiedziałam że to nie wizyty u kosmetyczki (finansowo i psychicznie). Decyzja o tej metodzie pojawiła się z potrzeby bycia matką, mimo tego że mam ukończone szkolenie adopcyjne. Wiem, że w razie czego do ośrodka mam powrót ale obiecałam sobie że spróbuję ostatni raz mieć swoje dziecko i spróbowałam. Żadnej złotówki wydanej czy na zastrzyk czy na wizytę nie żałuję. Uważam, że są rzeczy ważne i ważniejsze.

Jeśli partner jest świadomy i dojrzały emocjonalnie to uważam że in vitro niczego nie zmienia. My między sobą i w rodzinie mówimy o ciąży a nie o ciąży z in vitro.

Bo czym ona się różni? Z punktu widzenia nas jako przyszłych rodziców - niczym.