reklama

Kto po in vitro?

reklama
Oj nie jest tak zle ja juz na hematologi nie pracuje. Ale czasem musze zapierdzielac jak perszing wiec sobie odpuszczam ciaza jest dla mnie wazniejsza tyle na nia czekalam.
Anetka polec jakiegos dobrego gina bo ja od 2 lat to tylko Artemida wczesniej Kula ale chybz sie troche skiepscil znaczy wypalil
Do kogo ty chodzilas?
Ja to wogole jeszcze planuje sie zapisac do kogos na nfz poza prywatnymi wizytami ;)
Na NFZ? Po co?
A jeśli chodzi o prowadzenie ciąży w Olsztynie to z całego serca polecam Macieja Eliszewskiego. Resztę na Messenger'a wyśle
 
Ja wizytę miałam 26dpt. 5 dniowego. Pecherzyk miał wtedy 5 mm . Dr kazał zrobić bhcg i mi już wtedy spadała. Ale u Ciebie kochana jeszcze jest nadzieja skoro dr tak mówi. Będę trzymała mocno kciuki by okazało się że to tylko leniuszek i na kolejnej wizycie wszystko będzie dobrze.
Myślę właśnie nad beta ... To chyba rozwieje moje wątpliwości ... Jeśli po matce to z pewnością jest len :P
 
Tak kazał odstawić luteinę duphaston tylko brać ... Myślisz że bez ich zgody warto brać ? Nie badali mi bety ...
Kochana z jednej strony jak jest nadzieja, to szkoda odstawiac. Z drugiej strony jak ciaza nie rozwija sie prawidlowo, to takie podtrzymywanie jej na sile ponoc zmniejsza szanse na samoistne poronienie i czesciej trzeba lyzeczkowac. Nie wiem co bym zrobila na twoim miejscu... chyba bym brala jednak... u mnie jedno poronienie wygladalo tak, ze dostalam krwotoku i beda poleciala na leb i kazali odstawic leki, a potem okazalo sie, ze jednak znow zaczela rosnac a na usg poltora tygodnia pozniej sie okazalo, ze mialam owulacje i jest cialko zolte, ktore produkowalo progesteron i nadal utrzymywalo ta ciaze. Taki psikus, ze ja sama z siebie owu nie mam a tu niby ciaza, niby cykl sztuczny a owulacja se byla. Niestety ciaza nie rozwijala sie jak trzeba i nie poronila sie sama wiec mialam zabieg, ale dopiero po miesiacu od krwotoku.
 
Kochana z jednej strony jak jest nadzieja, to szkoda odstawiac. Z drugiej strony jak ciaza nie rozwija sie prawidlowo, to takie podtrzymywanie jej na sile ponoc zmniejsza szanse na samoistne poronienie i czesciej trzeba lyzeczkowac. Nie wiem co bym zrobila na twoim miejscu... chyba bym brala jednak... u mnie jedno poronienie wygladalo tak, ze dostalam krwotoku i beda poleciala na leb i kazali odstawic leki, a potem okazalo sie, ze jednak znow zaczela rosnac a na usg poltora tygodnia pozniej sie okazalo, ze mialam owulacje i jest cialko zolte, ktore produkowalo progesteron i nadal utrzymywalo ta ciaze. Taki psikus, ze ja sama z siebie owu nie mam a tu niby ciaza, niby cykl sztuczny a owulacja se byla. Niestety ciaza nie rozwijala sie jak trzeba i nie poronila sie sama wiec mialam zabieg, ale dopiero po miesiacu od krwotoku.
Więc właśnie to jest cholernie ciężkie ... Sama nie wiem co zrobie ... Zostawił mi duphaston ale czy to aby wystarczy ... Boże dlaczego to tak jest że my co chcemy z całego serca tego maluszka dostajemy tak mocno po dupie ...a takie k**** nie potrafią docenić tego szczęścia ..
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry