Ja ostatnio miałam akcje z posiewami w ciąży. W ramach rutynowych badań pierwsza próbka poszła do laboratorium w sobotę i wyszła escherichia coli 10x6 (ilość bardzo duża). Jednocześnie robiono mi badanie ogólne moczu, które wyszło ok. To mi dało do myślenia. Nie było leukocytów. Powtórzyłam badanie za 3 dni w innym laboratorium i tym razem wyszła klebsiella 10x5. Jako, że już miałam przeboje z różnymi wynikami w różnych laboratoriach, gdzie w jednym czasie wychodziły skrajnie różne wyniki, zrobiłam badanie jeszcze raz i to podwójnie. Poszukałam laboratorium, w którym robią badanie na miejscu, a nie przesyłają (powinno być wykonane najpóźniej w ciągu 2 godz.) i zostawiłam próbki w 2 labach. W pierwszym, wynik posiewu ujemny i badanie ogólne ok. W drugim śladowa, nieleczalna ilość bakterii. I bardzo ważne. Pobranie próbki... Trzeba baaardzo dokładnie się umyć. Ja to robiłam w bidecie i od razu pobierałam próbkę, bez wycierania ręcznikiem. Za pierwszym razem niby też się podmyłam, ale dopiero jak doczytałam jak to zrobić, to zrobiłam to dobrze. Mąż natychmiast zawiózł próbki do laboratoriów i poprosił o szybkie wykonanie badań. Nawiasem mówiąc, czytałam kiedyś artykuł, że w Polsce jest problem z nadzorowaniem laboratoriów. Z jednej strony mamy łatwy dostęp do badań, a z drugiej raporty pokazywały, że nawet 30% wyników jest fałszywych z winy laboratoriów. Dlatego ja zawsze podchodzę do tematu ze spokojem.
Ale ja, oprócz częstego siusiania, nie miałam żadnych dolegliwości. Jeśli Ty masz, to inna sprawa. Tak czy inaczej warto powtórzyć badanie.