Jakoś dużo dzisiaj tu mądrych, ale tak smutnych opowieści. No ludzie są coraz bardziej paskudni, to racja. Ale nie dawajmy się ich negatywnej energii.
I słusznie piszecie o tych "straconych" znajomościach. Nie ma czego żałować. Jak nie potrafili docenić, to ich strata. To ja Wam też coś opowiem. Ja mam taką przyjaciółkę niby znaczy. Znamy się od podstawówki. Kiedyś jak byłam sama to zawsze chętnie się że mną spotykała, razem narzekalysmy na facetów, oglądałysmy romantyczne komedie itp. Od kiedy znalazłam swoją połówkę to nagle czasu miała mniej, ale jeszcze raz na jakiś czas szło się z nią umówić. Pogadać. Ale teraz jak dowiedziała się że urodziłam dziecko to ani razu sama się nie odezwie, a spotkań pod jakimiś tam pretekstami to odwołała już ze 4.Jak byłam w ciąży to raz jeden zadzwoniła bo coś chciała, ale tylko zawodowo. Gadałam z nią z 15 min i tylko nawijala o sobie. Nawet nie zapytała co u mnie (jakby zapytała to bym powiedziała że jestem w ciąży), a tak to dowiedziała się z fb. Rozumiem, że może jest rozgoryczona że jej się jeszcze nie ułożyło, ale przez takie egoistyczne klapki to nawet nie wie, że to co widzi u innych to też tylko fasada, a nie ma pojęcia co się tam w głębi kryje. Nie ma pojęcia, że mieliśmy in vitro. Ale dałam już teraz sobie spokój z nią. Jak się sama odezwie to nie będę zgrywać niedostępnej księżniczki. Jeśli się odezwie. Śmiałam się, bo tego dnia co odwołała to 4.niedoszłe spotkanie, spotkałam się z
@Justi55. Czyli czasem łatwiej umówić się z kimś kogo ledwo znasz z sieci, niż z kimś kogo znasz od dziecka...