W końcu szedł na wulkan

Karmie do soboty kota znajomych, bo wyjechali na kilka dni i czuje się jakbym W zoo jakiegoś niebezpiecznego tygrysa ogarniała. Kocham zwierzęta, ale tego kota się po prostu boje. Jest wielki, chyba z 10kg wazy

Warczy i syczy na wszystkich, rzuca się, normalnie masakra

. Jak przychodzę to mu otwieram okno, on tam wyskakuje poodychac

i wtedy zamykam go na tym oknie

, nakładam jedzenie i dopiero jak postawie żarcie na podłodze, wpuszczam go do chaty i spylam. Kiedyś się na mnie rzucił jak mu do michy kładłam

. On toleruje tylko moja koleżankę i jej męża, nikogo poza nimi.
Do zoo nie muszę iść


