reklama

Kto po in vitro?

reklama
Hej dziewczyny! Byłam dziś na pierwszym podglądzie i jest 13 pęcherzyków. Pani doktor mówi, że to taka optymalna ilość, raczej nie będzie hiperki i zakłada świeży transfer, ale to wszystko jeszcze zależy jak dalej będzie się rozwijać sytuacja... Punkcja planowana na poniedziałek. Trochę się uspokoiłam i mam nadzieję, że jakoś przetrwam ten czas... Niestety nie należę do cierpliwych, ale wszystkie te starania uczą mnie cierpliwości i pokory... Nauczyłam się, że nie zawsze chcieć to znaczy móc...
 
Hej dziewczyny! Byłam dziś na pierwszym podglądzie i jest 13 pęcherzyków. Pani doktor mówi, że to taka optymalna ilość, raczej nie będzie hiperki i zakłada świeży transfer, ale to wszystko jeszcze zależy jak dalej będzie się rozwijać sytuacja... Punkcja planowana na poniedziałek. Trochę się uspokoiłam i mam nadzieję, że jakoś przetrwam ten czas... Niestety nie należę do cierpliwych, ale wszystkie te starania uczą mnie cierpliwości i pokory... Nauczyłam się, że nie zawsze chcieć to znaczy móc...
Trzymam kciuki [emoji110][emoji3589]
 
Kurcze. Tak chwalą to Novum a ja tylko źle ostatnio słyszę o tej klinice... Niekompetencja lekarzy jest wszędzie. W mniejszym lub większym stopniu.. Niestety. Jak sama nie upilnujesz to nie ma rady😠
Wiesz ze u mnie tez nie badają proga przed transferem? Ostatni raz to jest w trakcie stymulacji czyli ok 2-3 dni przed punkcja, a choduja zawsze do 5 doby, wiec to tydzień do transferu... teraz to się zapytam o badanie, pierwszy raz byłam zielona jak szczypior, teraz już nie będę tylko kiwać głowa ze ok.
 
Wiesz ze u mnie tez nie badają proga przed transferem? Ostatni raz to jest w trakcie stymulacji czyli ok 2-3 dni przed punkcja, a choduja zawsze do 5 doby, wiec to tydzień do transferu... teraz to się zapytam o badanie, pierwszy raz byłam zielona jak szczypior, teraz już nie będę tylko kiwać głowa ze ok.
No a mi wcale ani razu nic. Zupełnie transfer zrobiony w ciemno, bo akurat endometrium 9,5mm to działamy. Nie wiem jaki prg miałam, jaki mam, ale też już się nie dam. Tutaj z Wami dużo się dowiedziałam i nauczyłam. O druga szanse zawalczę jak lwica! I myślę nad zmianą lekarza...
 
Mój mąż sam zdecydował że nie chce być obok w czasie transferu. Czekal na korytarzu. Uznał że widok mężczyzny gmerajacego między moimi nogami to za dużo. Jego prawo. Tzn męża 🤣 to pewnie trochę jak z powodem. Ma prawo zdecydować o swojej obecności.
U mnie nie mogl byc a s-koda bo ja bymchciala chociaz wuem ze onnie.Jyz teraz zaznaczyl ze jak bede q ciazy to jegonie bedzie przy porodzie.Powiedzial:zdby byla jasnosc!Moja pierdolka jeszcze nie wie ze jednak bedzie....😅
 
Teraz tez sa faceci ktorzy chca a nie sa w stanie zniesc widoku porodu i z partnerstwem nie ma to nic wspolnego.Znam takiego jednego,ktorego zoba sobie nie wyobrazala" ze jego mialby tam nie byc" traume ma do dzisiaj,seksu od narodzin nie ma...bo tak mu to qszystko w glowie siedzi .
Nie zawsze jest to zla wola,nie wyobrazam sobie zmuszac faceta do bycia przy porodzie.

Ej no ale przecież ja nie mówię, że ma ten porod odbierać [emoji23] Ale być przy żonie przez te ilestsm godzin zanim się wszystko rozwinie, pomoc przy skurczach, a jak na sam moment porodu chce wyjść to cóż. U nas facet może być obok głowy i nie widzieć nic z tego co się między nogami odbywa więc nie wiem jaka to może traumę spowodować...
Ale fakt - zmuszać też na pewno bym nie zmuszała.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry