reklama

Kto po in vitro?

reklama
Miliaa faktycznie na początku nie dają więcej niż 2. Ja tym razem jak podchodziłam do transferu byłam nastawiona na 3 zarodki. Dr stwierdziła, że chyba na to za wcześnie. Ja się upierałam, dopiero po rozmowie na temat zagrożenia w ciąży (jakby były trojaczki) odpuściłam. Teraz jednak coraz bardziej się przekonuje do 3 zarodków, zwłaszcza, że 2 z nich raczej nie dadzą mi wielkich szans.
Gotadora jak to mówią prawie robi dużą różnicę :-). Może jakbym wtedy podeszła z 3, może jednak to moje prawie zaczynałoby 7 tydzień ciąży.

Zastanawiam się też nad endometrial scratch w tym cyklu. Martwię się też nad moim endometrium, żeby chociaż 8 mm osiągnęło tym razem. Kurcze już sama nie wiem co zrobić, żeby mój organizm wreszcie uległ i zaczął robić to co ja chcę :laugh2:
 
sylwia kochana doskonale Cie rozumiem sama codzienie mam taki metlik w głowie ,zastanawiam sie czy dobrze robie i co jeszcze moge zrobic by tym razem sie udalo.. co do 3 zarodków ja osobiście gdyby można było nawet wszystkie bym wziela gdyby to miało zwiekszyc szanse nawet gdybym miała potem 6 wychowywac :-D ale niestety u mnie podaja góra dwa dzieciaczki więc nie mam wyboru
 
sylwia kochana doskonale Cie rozumiem sama codzienie mam taki metlik w głowie ,zastanawiam sie czy dobrze robie i co jeszcze moge zrobic by tym razem sie udalo.. co do 3 zarodków ja osobiście gdyby można było nawet wszystkie bym wziela gdyby to miało zwiekszyc szanse nawet gdybym miała potem 6 wychowywac :-D ale niestety u mnie podaja góra dwa dzieciaczki więc nie mam wyboru

To jest nas dwie :-D. Za mam za dużo czasu na myślenie, cieszę się że od przyszłego tygodnia będę miała więcej dyżurów w pracy, a co za tym idzie mniej będę myśleć o tym co zrobić przed kolejnym crio. A teraz, to ja z lekka popadam w paranoję już. Wiecie co nawet mi przyszło do głowy? Uzmysłowiłam sobie że plasterki, które nakleiłam po transferze trzymałam długo po (do 3 testu co był w piątek) i po nim odkleiłam je. A w niedzielę zaczęłam plamić. Do głowy mi przyszło na myśl po co odklejałam, może właśnie to mi przyniosło niepowodzenie. Może trzeba było mi zostawić je na całe 9 miesięcy.

Ehhh, i to jest właśnie moja paranoja. Ewidentnie za dużo czasu na myślenie.

Milagros trochę mi brakuje do 35 lat, w listopadzie dopiero skończę 28. Także za długo bym musiała czekać. :-D W 35 latach to ja pewnie będę już po 6-7 procedurach in vitro, że o ilości kriotransferów nie wspomnę. Ciekawe co na to moje jajniki :rofl2::rofl2:

A propos jajników, czy to normalne że miałam teraz tak krótki okres (chyba 2 dni) a po nim moje jajniki szaleją? Raz kuje jeden raz drugi.
 
aga brawo dokladnie tak samo myślę!!!
sylwia te plasterki nie miały na to wpływu uwierz mi i wiesz dobrze sie stalo ze je odkleiłaś bo ja po 2 tygodniach noszenia przez kilka dni mialam ślad po nich bo takie sobie rewelacyjne kupiłam ze za chole sie nie odkleiły :-D co by wiec było gdybys swoje zdjeła po 9 miechach o matko do końca zycia ślad byś miała ;) a co do okresu to myślę ze normalne sa odstepstwa od tego co bylo do tej pory ja dla odmiany mialam 7 dni z tego 2 dni krwawienia a reszta to plamienia wieksze lub mniejsze,w dodatku od 2 dni boli mnie brzuch szczegolnie lewy jajnik i tez nie wiem czy to normalne ale dowiem sie dopiero w pon na wizycie
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry