• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Kto po in vitro?

reklama
Miliaa faktycznie na początku nie dają więcej niż 2. Ja tym razem jak podchodziłam do transferu byłam nastawiona na 3 zarodki. Dr stwierdziła, że chyba na to za wcześnie. Ja się upierałam, dopiero po rozmowie na temat zagrożenia w ciąży (jakby były trojaczki) odpuściłam. Teraz jednak coraz bardziej się przekonuje do 3 zarodków, zwłaszcza, że 2 z nich raczej nie dadzą mi wielkich szans.
Gotadora jak to mówią prawie robi dużą różnicę :-). Może jakbym wtedy podeszła z 3, może jednak to moje prawie zaczynałoby 7 tydzień ciąży.

Zastanawiam się też nad endometrial scratch w tym cyklu. Martwię się też nad moim endometrium, żeby chociaż 8 mm osiągnęło tym razem. Kurcze już sama nie wiem co zrobić, żeby mój organizm wreszcie uległ i zaczął robić to co ja chcę :laugh2:
 
sylwia kochana doskonale Cie rozumiem sama codzienie mam taki metlik w głowie ,zastanawiam sie czy dobrze robie i co jeszcze moge zrobic by tym razem sie udalo.. co do 3 zarodków ja osobiście gdyby można było nawet wszystkie bym wziela gdyby to miało zwiekszyc szanse nawet gdybym miała potem 6 wychowywac :-D ale niestety u mnie podaja góra dwa dzieciaczki więc nie mam wyboru
 
sylwia kochana doskonale Cie rozumiem sama codzienie mam taki metlik w głowie ,zastanawiam sie czy dobrze robie i co jeszcze moge zrobic by tym razem sie udalo.. co do 3 zarodków ja osobiście gdyby można było nawet wszystkie bym wziela gdyby to miało zwiekszyc szanse nawet gdybym miała potem 6 wychowywac :-D ale niestety u mnie podaja góra dwa dzieciaczki więc nie mam wyboru

To jest nas dwie :-D. Za mam za dużo czasu na myślenie, cieszę się że od przyszłego tygodnia będę miała więcej dyżurów w pracy, a co za tym idzie mniej będę myśleć o tym co zrobić przed kolejnym crio. A teraz, to ja z lekka popadam w paranoję już. Wiecie co nawet mi przyszło do głowy? Uzmysłowiłam sobie że plasterki, które nakleiłam po transferze trzymałam długo po (do 3 testu co był w piątek) i po nim odkleiłam je. A w niedzielę zaczęłam plamić. Do głowy mi przyszło na myśl po co odklejałam, może właśnie to mi przyniosło niepowodzenie. Może trzeba było mi zostawić je na całe 9 miesięcy.

Ehhh, i to jest właśnie moja paranoja. Ewidentnie za dużo czasu na myślenie.

Milagros trochę mi brakuje do 35 lat, w listopadzie dopiero skończę 28. Także za długo bym musiała czekać. :-D W 35 latach to ja pewnie będę już po 6-7 procedurach in vitro, że o ilości kriotransferów nie wspomnę. Ciekawe co na to moje jajniki :rofl2::rofl2:

A propos jajników, czy to normalne że miałam teraz tak krótki okres (chyba 2 dni) a po nim moje jajniki szaleją? Raz kuje jeden raz drugi.
 
aga brawo dokladnie tak samo myślę!!!
sylwia te plasterki nie miały na to wpływu uwierz mi i wiesz dobrze sie stalo ze je odkleiłaś bo ja po 2 tygodniach noszenia przez kilka dni mialam ślad po nich bo takie sobie rewelacyjne kupiłam ze za chole sie nie odkleiły :-D co by wiec było gdybys swoje zdjeła po 9 miechach o matko do końca zycia ślad byś miała ;) a co do okresu to myślę ze normalne sa odstepstwa od tego co bylo do tej pory ja dla odmiany mialam 7 dni z tego 2 dni krwawienia a reszta to plamienia wieksze lub mniejsze,w dodatku od 2 dni boli mnie brzuch szczegolnie lewy jajnik i tez nie wiem czy to normalne ale dowiem sie dopiero w pon na wizycie
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry