reklama

Kto po in vitro?

reklama
Spoko ja wszystko rozumiem.. Pogadać można wtrącić wątek ale nie 10 kolejnych stron czytam o rzeczach ktore sa o "ciasteczkach" 🤣🤣raczej wątpliwe ze interesuje was no co dzis robiłam w pracy.. No oczywiste ze nie. Wolałabym poczytac o czym czego byc moze nie wiem.
A i tu się zdziwisz, bo mnie by interesowało co w tej swojej pracy robiłaś, jak spędzasz czas po pracy i najważniejsze, jak zabijasz ten czas by nie myśleć ciągle o niepłodności...
 
Dziś nie miałam czasu ale chciałam napisać:
- nie mam połowy jedynki, znaczy mam doklejoną
- przejechałam kiedyś psa rowerem, znaczy pies żyje ale do dziś nie wiem jak to się stało
- poległam w pracy, kuwa już głupszym być nie można i to nie z mojej winy o....kończę dzień hehe.
Nooo widzisz😜 Najważniejsze informacje podałaś - muszę zanotować w kajeciku, w rubryczce "Motylek"😜
Jak można psa rowerem przejechać 😅
 
Mnie sie nóż w kieszeni otwiera na te bandę pojebancow. Pewnie według nich niepłodność to nie choroba tylko patologia🤦‍♀️
Rozdali sobie premie, zasiłków nie wypłacają bo rozdają pieniądze patologii. Wracamy do czasów przed PO gdzie nie każdego było stać na in vitro. Moja pierwsza procedura była całkowicie, ze środków własnych. Leki nie były refundowane nic nie bylo. Może chociaz zostanie dofinansowanie w dużych miastach. Ale to wszystko jest okropne :-(
 
Rozdali sobie premie, zasiłków nie wypłacają bo rozdają pieniądze patologii. Wracamy do czasów przed PO gdzie nie każdego było stać na in vitro. Moja pierwsza procedura była całkowicie, ze środków własnych. Leki nie były refundowane nic nie bylo. Może chociaz zostanie dofinansowanie w dużych miastach. Ale to wszystko jest okropne :-(
A teraz sa jeszcze miasta w których ivf jest refundowane?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry