Odważna jesteś z tym zapytaniem. Mój nie chce słyszec jak mówie, że może komórka młoda by dała radę. Argumentuje to że chce tylko moje geny, mój charakter itp. O dawcy nawet nie wspomniałam, bo pewnie by sie załamał, a jednoczesnie może zgodził "dla mnie z miości" ale wiem ile by to go kosztowało, a kto wie czy przetrwałby nasz związek z takim "obciązeniem" dla niego.Dla mnie to nie jest kontrowersyjne, sama to rozważałam a nawet zapytałam męża co on na to
I początkowo nawet się zgodził ale potem zmienił zdanie.
Nigdy go nie zdradziłam więc pewnie bym nie umiała.
Ostatecznie zamiast zdrady zdecydowaliśmy się na dawcę ale i tak nic z tego nie wyszło