Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
u mnie w klinice embriolog decyduje czy naciąć otoczke czy nie.Co myślicie o AZH?? Warto naciąć osłonkę?
To i tak dużo taniej niż w UK. W jakiej klinice jesteście?My do pierwszego transferu ok30tys. Za wszystkie leki place 100 % bo ja też z UK
W Warszawie tez mozna sie starac o dofinandowanie ale trzeba tu odprowadzac podatki conajmniej 2 lata i miwc amh nie nizsze niz 0.7.Leki swoja droga-mialam refundacje.Czyli dof.do invitro 6 tys.a za leki zaplacilam ok.1000zlTo zależy od miasta. U mnie około 10 tyś więc nie dużo w porównaniu z Warszawą i do tego leki. Ja będę mieć refundację leków.
Ja sie stresuje wiem że wprawdzie trochę zmieniliśmy te ostatnie 3miesiace. Zero alko, zero słodyczy oprócz czekolady 90%, luźne gatki, spanie bez, zero kompa na kolanach, zero komórki w spodniach, orzechy, sok pomidorowy, suple, zdrowsze jedzenie, ale tak masz rację wielogodzinnego siedzenia przy biurku nie dało zmienić. Tylko że u nas nic prawidłowego nie było a ja bym chciała żeby jednak było z czym do in vitro podchodzić. Chociaż 1-2% prawidłowych.Ja się nie stresujęmoze dlatego, że nie nastawiam się na to, że będą lepsze. Mąż nadal pracuje w pozycji siedzącej 8h dziennie, więc wątpię że się poprawiły. U nas niestety nie ma wyników online
Trzymam kciuki, żeby u was coś ruszyło
![]()
Tak, dziekiJuż mam, to się nazywało assisted hatching
Mi to zasugerował lekarz prowadzący ale ja nie miałam badanych zarodków.Tak, dziekija tego nie musze brac bo ja mialam badane zarodki i wtedy juz embriolog mowil, ze nie trzeba robić naciecia. No bije sie z myslami. Kurde, nie wiem:/
Ja przy pierwszym transferze dopytywalam o to i nawet zaznaczylam, ze chce ale embriolog mi powiedziala przed samym transferem, ze to niepotrzebne bo juz nacieta do badania byla. Tyle mniejMi to zasugerował lekarz prowadzący ale ja nie miałam badanych zarodków.
Podolasz, zobaczysz. Ja mam metodę nie nastawiania sie na cokolwiek. Bo później czlowiek jeszcze bardziej wszystko przezywa. Wiadomo, ze porazka boli niesamowicie. Ja po dwoch nieudanych transferach beczalam caly dzien. Ale pozniej przychodzi takie, ze jeszcze jestem w grze. Jeszcze nie wszystko stracone. Mam jeszcze zarodki, caly czas nauka idzie do przodu. W koncu ktos cos wymysli, ze mi to pomoze. A widzac tutaj na forum ilu dziewczynom sie udaje, ile byly skazane na porazke a nagle sa w ciazy człowiekowi robi sie milej na sercu. Ze moze przyjdzie czas na mnie i ja po nastepnym transferze powiem: "jestem w ciazy" ❤❤❤Wiecie dziewczyny dziś taki kryzys mnie dopadł. Czy to w ogóle warto, czy ja dam radę z in vitro, czy to dźwignę i ewentualne porażki. Jesteście silne i ja was podziwiam i w sumie nie mamy żadnego innego wyboru ale nie wiem czy podołam.