Ja mówię, co głosi starodawna księga. I chciałam nadmienić, że kiedyś czytać i interpretować mogli ją tylko duchowni.
Wiara jest jaka jest. Ja nie będę dyskutować z kimś, kto chce farbować włosy na zielono bo wierzy, że to go od czegos uchroni. Myślenie życzeniowe jest dostępne dla każdego i nie trzeba chodzic do kościoła, żeby je mieć.
Religie opierają się w większości na jakiś założeniach.
Mają jasno sformułowane zasady i drogowskazy. I albo w to wchodzisz, albo nie. Nie podoba Ci się co głosi starożytna księga spoko. Tylko nie mów, ze jesteś wierzący. Bo wierzysz w „swojego” Boga.
Każda religia to jest twór, który odbiera ludziom samodzielność w myśleniu. I po to była stworzona.
W PL jest dość szerokie spektrum wiary. Ja wierzę, Ty wierzysz tylko każdy w co innego.
Ja nie wierze, ze tobjest grzech…. No niestety jest, według założeń prezentowanych przez tę konkretną religie. A to co Ty o tym sądzisz to dyskusja oparta o „spektrum wiary” charakterystyczne dla kraju jakim jest PL.
To jest moje prywatne zdanie.
I nie chodzę do kościoła. Bo nie wierzę, ani w niebo, ani w piekło. Ani karmę itp.
Denerwuje mnie dualizm w myśleniu. Bo moim zdaniem sprzedaje się tem dualizm dziecku.
Jedną dupą na dwóch koniach nie pojedziesz

To jakby układanie klocków, które do siebie nie pasują. I js nie mówię, ze wiara to zło.
Ja mówię, ze to piekna bajka, ale bajka. Czy ktoś się kłóci z Andersenem, że tak pisał? No pisał jak pisał. Teraz takie bajki są u babci i ma zakaz ich czytania moim dzieciom.
Inni będą w nie wierzyć a inni będą dyskutować co Andersen chciał napisać

Bo jakby to co napisał jest niewystarczające do interpretacji.
I znowu się rozpisałam