reklama

Kto po in vitro?

reklama
Pewnie, że tak. Życzę powodzenia każdemu, kto chce skorzystać.
U mnie to rzut na taśmę jakbym się urodziła miesiąc wcześniej to zostałoby mi tylko AK lub AZ mankamentem jeszcze jest to że trzeba zacząć procedurę w ciągu 30dni a ja mam jeszcze 2 zarodeczki na Czechach i właśnie będę je zabierać na koniec miesiąca więc nie wiem czy nie przesuwne wizyty kwalifikacyjnej na termin po 20.06
 
U mnie to rzut na taśmę jakbym się urodziła miesiąc wcześniej to zostałoby mi tylko AK lub AZ mankamentem jeszcze jest to że trzeba zacząć procedurę w ciągu 30dni a ja mam jeszcze 2 zarodeczki na Czechach i właśnie będę je zabierać na koniec miesiąca więc nie wiem czy nie przesuwne wizyty kwalifikacyjnej na termin po 20.06
Powodzenia.
 
reklama
Przystąpiliśmy do procedury in vitro. Początek był dobry. 28 oocytów, z tego zapłodniono bodajże 15 komórek. W efekcie okazało się, że uzyskaliśmy jedynie 3 zarodki. Podłamałam się. Po badaniu Embrace wynik: tylko jeden zarodek zdrowy. Podłamałam się jeszcze bardziej. Ale... ten jeden zdrowy zarodek wykiełkował w brzuchu, okazał się siłaczem i bohaterem i aktualnie jestem w 38 tc (teraz siedzę, jak na tykającej bombie ;)) Większość ciąży przeżyłam w strachu (wiadomo, jak to jest po przejściach). Uspokoiłam się (choć oczywiście nie do końca) niedawno: gdy brzuch zaczął być duży a kopniaki silniejsze.
Teraz czekamy...
Sama mam czasem myśli o rodzeństwie, ale jest we mnie dużo obaw. Po pierwsze: czterdziestka na karku. Po drugie, co w sytuacji jak uzyskamy więcej niż jeden zdrowy zarodek (3 dzieci nie planuję). Po trzecie, po CC, a niestety to mi grozi, musiałabym odczekać, co najmniej rok... Po czwarte, nie wiem, czy czy znów chcę to wszystko przeżywać.
Świetnie, że ruszył program rządowy, życzę Tobie i innym dziewczynom powodzenia.
Narazie skupiam się na dobrym porodzie i tym, że chciałabym być, jak najlepszą mamą dla Jasiulka - w końcu tyle na niego czekaliśmy. Chcę, żeby był szczęśliwy i zdrowy.
Super, w końcu się udało.
Ja właśnie jestem w takim sytuacji ,że mam jeden zamrożony zarodek i chce go wziąść. Liczę że się uda. Jeśli nie to chce w końcu zamknąć temat in vitro i skupić się na życiu a nie walce o dziecko.
Los nas obdarował wspaniałym synem.
A na poprzednia walkę zmarnowałam kilka lat całe życie dostosowując do starań.
A cc nie jest takie złe. Miałam i jakoś to poszło.
Najważniejsze by wszystko dobrze się skończyło;)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry