sykatynka
Fanka BB :)
Bunieczek - dobrze, że już lepiej - niedługo kolejne podejście, być może już w Boże narodzenie będziesz miała w brzuszku maluszka 
Mavi - ja mam tak samo
tym bardziej, że jak ostatnio odbierałam wyniki betek, to zawsze to było w podróży i potem pełna emocji jechałam jeszcze ze 200 km, żeby jak najszybciej mężusiowi powiedzieć.... a po pierwszej dodatniej becie płakałam jak bóbr ze szczęścia 
Calineczka - ciężko powiedzieć, że zwolniłam, w ciągu tych dwóch tygodniu musiałam być kilka razy w lublinie, niestety mam dość specyficzną pracę, i choćby się waliło i paliło, to muszę coś załatwić, bo ode mnie zależą inne osoby (współpracuję z organizacją adopcyjną i muszę załatwiać różne dokumenty dla rodzin zagranicznych adoptujących dzieci z Polski). Ale poza tym to moja praca nie wymaga większego wysiłku i jest przyjemna, dzisiaj na przykład załatwiłam co musiałam poza domem rano a teraz już siedzę w dresiku i będę pracować, ale w domciu, może nawet na kanapie
Ale rozmawiałam z lekarzem i powiedział, że już teraz nie muszę się jakoś szczególnie oszczędzać... zresztą dużo zajęć wspomaga mnie w niemyśleniu czy wszystko dobrze....
Chciałam już dzisiaj kupić sobie sikacza i zrobić, ale później sama siebie przekonałam, że tyle już wytrzymałam, że wytrzymam do jutrzejszej bety i wizyty... Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze... jeśli beta rosła, to szanse są duże na pęcherzyk? Są jakieś statystyki czy coś?
Policzyłam sobie, że jakby wszystko było dobrze, to licząc 14 dni wstecz od punkcji, jutro zaczynałby się 6 tydzień.... Raaaany, nie wytrzymam....
Mavi - ja mam tak samo
Calineczka - ciężko powiedzieć, że zwolniłam, w ciągu tych dwóch tygodniu musiałam być kilka razy w lublinie, niestety mam dość specyficzną pracę, i choćby się waliło i paliło, to muszę coś załatwić, bo ode mnie zależą inne osoby (współpracuję z organizacją adopcyjną i muszę załatwiać różne dokumenty dla rodzin zagranicznych adoptujących dzieci z Polski). Ale poza tym to moja praca nie wymaga większego wysiłku i jest przyjemna, dzisiaj na przykład załatwiłam co musiałam poza domem rano a teraz już siedzę w dresiku i będę pracować, ale w domciu, może nawet na kanapie
Chciałam już dzisiaj kupić sobie sikacza i zrobić, ale później sama siebie przekonałam, że tyle już wytrzymałam, że wytrzymam do jutrzejszej bety i wizyty... Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze... jeśli beta rosła, to szanse są duże na pęcherzyk? Są jakieś statystyki czy coś?

Policzyłam sobie, że jakby wszystko było dobrze, to licząc 14 dni wstecz od punkcji, jutro zaczynałby się 6 tydzień.... Raaaany, nie wytrzymam....
albo że po tym, jak beta rosła, nagle zaczęła spadać a ja żyję w błogiej nieświadomości, bo od tamtej pory jej nie badałam...

Dostałam też rozpiskę z wizytami ..25.11 , 4.12, 11.12 ( wcześniej estradiol i LH mam zbadać ) koło 16.12 punkcja...i tak pani doktor wylicza i wylicza , tylko czekałam aż powie " a termin porodu koło września "...hahaha...