reklama

Kto po in vitro?

Hess czyli nie ma co się z tobą rozdrabniać::-p brac menopur tyle ile fabryka dała:-):-D
az Ci komóreczki uszami wyjdą!

zaczyna się tłoczno robić 19tego :happy: nie mogłyście się jakoś inaczej zsynchronizować ;-)

Sham czesc, może Cię gdzieś dopisać?:tak:

LISTOPAD

18: kate_p7 - wizyta kontrolna

19: justys8782 - wysoka beta!
19: mcmaja - wysoka beta!
19: gos1512 - podglądanie pęcherzyków
19: danii - punkcja
20: Hess - podglądanie pęcherzyków
20: Quinnie - wysoka beta!
20: coleta - udany transfer
21: kwiatuszekq - wysoka beta!
21: gos1512 - punkcja
21: goga324 - wysoka beta!
24: liskka - podglądanie płci
24: milkaa - wysoka beta!
25: Asia_77 - wizyta kontrolna
25: Sykatynka - podglądanie maluszka
26: Aisa79 - wizyta u genetyka
27: Aisa79 - wizyta u lekarza prowadzacego
27: kasik36 - usg połówkowe
27: Ewelajna86 - wysoka beta!
30: Olusia - usg połówkowe
Komóreczka - criotransfer
andzia.m - stymulacja
mmm... - wizyta przed stymulacją
mizanka1 - wizyta przed stymulacją

GRUDZIEŃ

01: inka26 - wizyta u immunologa
02: Kasik36 - wizyta z juniorem
02: Yplocka1 - wizyta wstępna
02: Luize - badania prenatalne
04: Asia_77 - podglądanie pęcherzyków
11: Asia_77 - podglądanie pęcherzyków
16: Asia_77 - punkcja
16: GizaS - wizyta kontrolna
17: Agulla84 - genetyk
kikifish87 - udana stymulacja
Andziulek - stymulacja
inka26 - udany criotransfer

STYCZEŃ

Yplocka1 - udany criotransfer
GizaS - udana stymulacja
 
Ostatnia edycja:
reklama
Witajcie dziewczyny

Calineczka – trzymam kciuki za Twojego dzielnego jedynaka.

"mam tak mega doła. od dłuzszego czasu same niepowodzenia tak strasznie mi przykro ze dziewczynom sie nie udalo.
Pozatym zostalo tu tak malo dziewczyn ktore znam z wczesniejszego forum, juz prawie nikt nie zostal z osob ktore kojarze .
Mysle ze za okolo tydzien przyjdzie @ i zaczne brac antyki, a pozniej stymulka. i im blizej tym stres i strach mnie zjada. az mam ochote zrezygnowac. tak bardzo boje sie powtorki. Wiem smęce wam, silniejsza jest Dorotkav mimo swoich przezyc. ohh no nic koniec smecenia, ide zrobic obiad i mykam na nocke do pracy. pozdrowienia"


kiki - jeszcze ja tu jestem, zważywszy na ostatnie wydarzenia śmiem twierdzić, że korzenie zapuściłam na dobre i zakotwiczyłam tu na dobre i chyba mnie stąd nikt nie wywali. Wiem, że się łatwo mówi, ale kiki musisz wyluzować, nie wiem jak to zrobisz, ale po prostu musisz wrzucić na luz. Może zacznij puzzle układać ;-)

"kikifish, ja wcale silniejsza nie jestem, mnie trzyma w pionie działanie inaczej rozsypałabym się, a boję się jak cholera, bo wiem, że wcale dobrze nie musi się skończyć, chociaż mam nadzieję, że limit nieszczęść już wyczerpałyśmy. No i nie jesteś sama, bo ja też jestem, Jo.M, Migotka, mmm, i jeszcze kilka dziewczyn tylko czekają w krzakach na odpowiedni moment. Damy radę, bo kto jak nie my ?!!"

Dorotka – powiem, że Cię podziwiam za Twoje podejście, skąd Ty bierzesz tą siłę… Powiadasz, że limit nieszczęść wyczerpany… hm… Razem z Tobą oczekuję na wynik.

Asia_77 – co u Ciebie?? Nie jestem na bieżąco.

Quinnie – trzymam kciuki za betę, powodzenia.

Sylwia – cieszę się, że do nas zajrzałaś. Również Ciebie bardzo dobrze pamiętam. Wiktorek już taki duży :-)

Ja jestem rozbita, chce mi się wyć do księżyca. Uświadomiłam sobie, że ten mój cholerny organizm zniszczył 5 zarodków dobrej klasy, z których mogło być pięcioro ślicznych bobasków. I jak tu można siebie tolerować i ze sobą żyć… Święta za pasem, na które nie mam najmniejszej ochoty, znowu będę musiała się uśmiechać i udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku, słuchać tych życzeń, dużo dzieci bla bla bla. Najchętniej bym wyjechała na święta, ale wątpię czy mąż się zgodzi.

Buziaki.
 
Witajcie dziewczyny.
Przepraszam, że dopiero teraz odpisuje ale nie miałam głowy do tego wszystkiego......musiałam najpierw się wypłakać co ostatnio często mi się zdarza, staram się nie płakać przy mężu bo wiem, że jego to też dużo kosztuje.
Po krótko : po oddaniu krwi czekałam godzinę na wizytę. To czekanie myślałam, że mnie wykończy, no ale w końcu pani doktor wyszła po nas i się zaczęło. Owszem beta urosła ale nie tak jak powinna czyli pani doktor obstawiała, że będzie koło 1000 więc znajdzie pęcherzyk ale niestety nic nie było :-(beta z 286 wzrosła na 600 z hakiem (z tego wszystkiego zapomniałam odebrać wynik :-()czyli jest wzrost ale nie taki jaki powinien być. Czyli nadal wisi nade mną ciąża pozamaciczna chociaż to raczej mało prawdopodobne. Raczej pani doktor obstawia, że ta krwawienia oznaczają poronienie samoistne co było by chyba lepsze niż ciąża pozamaciczna. Chciała mnie zostawić na oddziale ale mój mąż widział, że jestem strzępem więc powiedział, że mnie zabiera do domu i przywiezie na kolejną wizytę w środę tj. 19.11. na wizytę do pana doktora, który jest u nich w klinice podobno najlepszym jeśli chodzi o badania usg. Jeżeli beta nadal będzie rosła a nie będzie pęcherzyka w macicy będzie szukał dalej czyli jajowody itp. Mam też wykonać betę przed wizytą. Pani doktor tym razem nie daje mi większych szans, że jeżeli nawet urośnie beta do 1000 to, że ciąża będzie się dobrze rozwijać, ponieważ beta źle rośnie więc jest coś nie tak. Ogólnie na razie nic nie grozi mojemu zdrowiu nawet przy takiej becie, przydatki, jajniki zero płynu w brzuchu, krwawienie nie jest jakieś wielkie, dobrze się czuje ale jest problem tylko na razie nie widać gdzie. Mam w środę wsiąść ze sobą walizeczkę do szpitala bo może być tak, że zostanę na oddziale. Dostałam zwolnienie do końca miesiąca, żebym odpoczęła.
Więc mój cud nie trwał zbyt długo :-(ogólnie nie wiem czy płakać czy co mam robić. Czuję się jak bym dostała obuchem w głowę.
Jedyna pozytywna rzecz w tym wszystkim, że po konsultacji z embriologiem okazało się, że musiałam zajść w ciąże naturalnie gdyż po transferze minęło zbyt dużo czasu aby mogło się utrzymać. A staramy się 3 lata. Szkoda, że kończy się to tak fatalnie. :-(
Powiedzcie mi czy spotkałyście się z czymś takim jak, że beta słabo przyrastała a i tak był z tego zdrowy bobasek? Wiem, że jestem głupia bo nadal wierze, że może być wszystko ok............chociaż nie będzie czuje to..................

dziękuje, że trzymałyście kciuki za mnie szkoda że niestety nie pomogły.............................
 
Ostatnia edycja:
kate_p7 - no, już mi się miejsce na zastrzyki kończy.....tylko ciągle przedłużają i przedłużają ten menopur o gonapeptyl. Ale mam nadzieję, że zaowocuje to ładnymi pęcholkami.
Mały edit - ja mam podglądanie 20.11. a nie 19.11 ;-)
 
lilia nie myśl tak, organizm zaczyna się spinać i wszystko idzie na opak :-( twój organizm jest jaki jest i stworzony został właśnie taki, jakby zbadać całą populacje nagle okazałoby się ze nie którzy z takimi problemami jak my naturalnie zaszli w ciąże i wszystko jest pięknie.. a u nas taki los i tylko czekać trzeba ale czy się uda nikt nie wie.. poza tym wiele zarodków które powstały w skutek naturalnego zapłodnienia nie rozwija się w macicy bądź się w ogóle nie implantuje szacuje się ze nawet 60% :szok: tylko my mamy to nieszczęście że wiemy ze widzimy te zarodki i na tym polega nasza tragedia...a twoj organizm to dobrze działająca maszyna więc nie skreślaj jej jeszcze ;-)
 
kate_p7 - jeszcze siebie nie skreślam, ale powoli przestaje siebie lubić :-( Moja walka trwa już 5,5 roku, sił mi brakuje na to wszystko, a najgorsze jest to, że coś jest gdzieś nie tak, a ja nie wiem co to jest i to mnie wkurza na maxa. W tym tyg. zaczynam różne badania, mam nadzieję, że coś się wyjaśni.

Ewelajna - tak dziewczyny o tym pisały. Dr musiał Cię zadrapać jak podawał zarodek. Nie martw się.
 
Ostatnia edycja:
lilia długa ta twoja walka fakt ale nieważne kiedy ja skończysz tylko czy skończysz zwycięsko;-) mam nadzieje ze ja będę miała tyle siły co ty...

bunieczek nadzieja umiera ostatnia...psitulam mocno
w tym całym dramacie jest jedna dobra rzecz ze cos się zadziało samo bez pomocy lekarzy...
 
Bunieczek, tak jak pisze kate, nadzieja jeszcze jest. Moze ta beta sie jeszcze rozpędzi.

Lilia, nie wiem czy to jakieś pocieszenie, ale ja juz walczę 8 lat, zarodków juz nie liczę. Uwierz mi, nie jesteś w tym sama, wiem jak Ci cieżko. Ale po to jesteśmy na tym forum by sie podnosić na duchu w takich wlasnie chwilach. Głowa do góry i walcz :-)
 
reklama
kate, danii - dzięki dziewczyny za słowa otuchy. Dziś mam chyba słabszy dzień i dlatego tak smęcę. Mam nadzieję, że jutro obudzę się w lepszym nastroju. Na mnie czas, jutro trzeba iść do pracy. Śpijcie słodko, buziaki.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry