reklama

Kwietniówki 2010!!!

Agawkl- gratulacje Pan mgr:-)
U mnie też pogoda cudna , powiesze pranie i idę się dotlenić chociaż lenia mam strasznego.
Ciepło się zrobiło a mój plac zabaw przed blokiem oblegany że zadnej ławki wolnej nie ma- a że to młode osiedle to same młode mamy z wózkami albo brzuchami i małymi dziećmi- jak się Antolek urodzi to się wkręce w towarzystwo:tak:bo ja tu ani jednej koleżanki nie mam, a mieszkamy tu od 4 mcy:sorry2:

Kici- z tymi ruchami dziecka też mam takie schizy, mój mały już nie jest taki nadaktywny ale jak nie daje mi znaka przez dłuższy czas to wpadam w histeryczny płacz....na szczęscie potem Antonio się lituje nad mamą i daje znaka
 
reklama
witam popołudniowo ! :-) noc przespana jak rzadko nawet pobudki na siusiu nie było ;-) wczorajsze mdłości minęły po cheesburgerze i średnich frytkach :-D:-D:-D
widzę że dzisiaj wszystkie robiłyście kanapki swoim mężom więc i ja się pochwalę że też robiłam z tym że on poszedł na popołudnie do pracy więc nie musiałam się specjalnie zrywać :laugh2: ale liczy się to że zrobiłam co nie :-p


ja co prawda nie mogę się pochwalić porannymi kanapkami dla męża...ale za to jak wczoraj wrócił z pracy o godzinie 00.30 to sie obudziłam i jak się kąpał zrobiłam mu herbatę i kanapkę - sobie zresztą też:)
 
a wiecie co mnie najbardziej chyba zdenerwowało na wczorajszej wizycie: teksty i pytania typu : jakie mam oczekiwania wobec porodu, jak bardzo zalezy mi na cc, pozniej pani pomoge, etc. i pewnei jakbym wczoraj wyciagnela kilka stow z kieszeni to dzisiaj bylabym juz po cc. i z kim bym nie rozmawiala na ten temat to takie same wnioski wyciagaja..
a ja nie bede placila i co ma byc to bedzie. jak trzeba bedzie cc to tak czy siak beda musieli mi zrobic, a pieniadze wole wydac na Margolke..

ech... smutno mi... i szkoda mi K. bo on sie tez mocno zdenerwowal tym wszystkim i w zaden sposob nie moze mi pomoc. a ja wczoraj tylko siedzialam i ryczalam.. wieczorem jak staruszkowie zaparzylismy sobie po melisce i zachwycalismy sie naszym entuzjazmem.. jedyne co fajne to, ze nasza kochana Bonia taka duzia i zdrowa jak rybka. zawsze jak mam chwile zwatpienia to K. mi opowiada jak to bedzie jak juz Olcia bedzie z nami, ze bedziemy ja lulac i tulic..tylko takie mysli jakos poprawiaja mi humor


dziekuje Dziewczyny na pocieszki :-) zawsze to lzej niz samej ze smutkami siedziec
 
Agawkl gratulacje dla pani magister:-):tak::-D.
Wronka ja już też załamki dostaje jak mam gdzieś wyjść, wszystkie ciuchy ciasne i tak drepcze i drepcze...a ludzie się patrzą z takim strachem w oczach jakbym miała zaraz na środku chodnika urodzić:-(. Obłęd. M mnie cały czas pociesza że tylko jeszcze troszkę się muszę pomęczyć bo mały w końcu musi wyjść. Lepiej niech się pośpieszy.
Rety jakiego ja mam dzisiaj strasznego lenia, dobrze że Natalka u babci bo ciężko by było. A ta pogoda to masakra, ponuro i leje. Wyszłam do sklepu i tak strasznie zmokłam...mam ostatnio jakies luki w pamięci i zapomniałam o parasolce:zawstydzona/y:. Dolina że aż strach:-(:-(:-(.
Lece, już Wam nie marudzę.
 
Na 17:00 szkoła rodzenia. Mam nadzieję, że nie zasnę do tego czasu, bo naprzemiennie tylko ziewam i kicham:-(
to dzis namawiacie tę położną na poród?
trzymam kciukasy

Kawiatuszku dobrze,że zadzwoniłaś będziesz spokojniejsza. A ja po cichu liczę,że jednak do piątku to urodzisz i zresztą nie tylko ty :)))

Ja leniu****ę. Moja mama z siostrą wpadły jak burza, umyły 17 okien, zrobiły porządek w ogródku i pojechały. Teraz zbiera się na deszcz a mnie senność ogarnia. No nic później mam zajęcia z maturzystką więc może skuszę się na małą drzemkę :)

dzięki za pozytywne myśli w moim kierunku :)
no niezłą organizację ma Twoja rodzinka, pozazdrościć :)
 
a wiecie co mnie najbardziej chyba zdenerwowało na wczorajszej wizycie: teksty i pytania typu : jakie mam oczekiwania wobec porodu, jak bardzo zalezy mi na cc, pozniej pani pomoge, etc. i pewnei jakbym wczoraj wyciagnela kilka stow z kieszeni to dzisiaj bylabym juz po cc. i z kim bym nie rozmawiala na ten temat to takie same wnioski wyciagaja..
a ja nie bede placila i co ma byc to bedzie. jak trzeba bedzie cc to tak czy siak beda musieli mi zrobic, a pieniadze wole wydac na Margolke..

Niestety, ale pewnie masz rację. To jest po prostu straszne. Prywatnie chodzisz do lekarza??
Ja dużo płacę za wizytę, a ostatnio też same nerwy (
na wynik z posiewu czekam, bo se lekarka zapomniała, oczywiście w rozmowie się nie przyznała, dzisiaj miała dzwonić do mnie i doopa, o usg już wcześniej pisałam), już po poprzednim porodzie miałam lekkie wątpliwości, a teraz już postanowiłam - jak tylko urodzę to lekarza zmieniam.
Prawda jest też taka, że czasem lepiej zapłacić, jeśli się widzi, że rozwój sytuacji nieciekawy. Koleżanka ciąże miała przenoszoną, w szpitalu była i dopiero jak kopertkę dała, to wywoływali poród i już zielony wody miała. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Ale kto wie co by było gdyby kasy nie dała.
 
Witam cieplutko, ja wreszcie po obronie i z tytułem magistra w kieszeni.:-) Niby wiadomo,że obrona to formalność, ale mimo wszystko miło to mieć za sobą. Komisja (pięciu panów w wieku średnim) chyba miała większego stresa niż ja, bo zerkali na mój brzuch z lekkim przerażeniem, bo co by biedni zrobili, jakbym z nerwów rodzić zaczęła :-D Ale piątkę za obronę dali (przypuszczam,że to głównie za sprawą mojego sernika,pół obrony o nim gadali) i za pracę cztery (tego akurat nie rozumiem,chyba recenzentowi podpadłam). Tak więc wreszcie mogę odetchnąć i zająć się przygotowaniem wszystkiego na pojawienie się Młodej. Miłego dnia wszystkim życzę.


GRATULACJE :-)


Laseczki...gdzie Wy mieszkacie??? U mnie od rana swieci słonce...pogoda wręcz cudna, a mnie wcale nie cieszy, bo nie chec córci w domu trzymac i czeka mnie jakis spacer, a ja teraz nie cierpie spacerów. Nie mam sie w co ubrac, chodze jak pingwin...chyba zaczynam wpadac w jakas depresje. Najchetniej zamknęłabym sie w pokoju i tam przeczekala do porodu:(

Ok ide robic obiad...

oj znam ten bol... tzn ze brak ubran i chód mamy kaczki... postanowilam ze juz nie bede sobie kupowac ubran, bo przeciez "zaraz urodze", a tu doooopa.. spodnie mam az 2 pary w tym jeden dresik a o jakiejs lekkiej bluzce to moge zapomniec bo brzuch juz w takim rozmiarze ze nic go nie opasa oprocz koszulek mojego K., z tym ze ja t-shirty to lubie do spania zakladac a nie na wyjscie z domu... i swiecic jajka tez nie wiem w czym pojde...
zakupy niestety dopiero po porodzie, bo poki co szkoda mi pieniedzy i sily na lazenie po sklepach, w ktorych i tak bym sie rozczarowala bo w takich rozmiarach to nic nie szyja..


a śmiechotka sie zrobila z tymi sniadaniami i kanapkami do pracy dla tatusiów :-) niestety moj K. zapomnial dzisiaj sniadania - bo polozyl na krzeselku i zamiast reklamowki pelnej owocow na sniadanie w pracy mial wafle ryzowe
za to na obiadek bedzie mial swoje ulubione ziemniaczki z maslanka i jajkiem sadzonym - czyli swojsko. ja dodatkowo zjem mloda kapustke, a Margolka bedzie miala wiatry :-)
 
Niestety, ale pewnie masz rację. To jest po prostu straszne. Prywatnie chodzisz do lekarza??
Ja dużo płacę za wizytę, a ostatnio też same nerwy (
na wynik z posiewu czekam, bo se lekarka zapomniała, oczywiście w rozmowie się nie przyznała, dzisiaj miała dzwonić do mnie i doopa, o usg już wcześniej pisałam), już po poprzednim porodzie miałam lekkie wątpliwości, a teraz już postanowiłam - jak tylko urodzę to lekarza zmieniam.
Prawda jest też taka, że czasem lepiej zapłacić, jeśli się widzi, że rozwój sytuacji nieciekawy. Koleżanka ciąże miała przenoszoną, w szpitalu była i dopiero jak kopertkę dała, to wywoływali poród i już zielony wody miała. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Ale kto wie co by było gdyby kasy nie dała.

tak, prywatnie. 6 kwietnia mam isc do niego, zaplace kolejana stówe ale nie mam gwarancji ze da mi jakiekolwiek skierowanie.. moze kaze mi przyjsc 9 i zaplace jeszcze raz stowe, a rownie dobrze moge juz sama smigac do szpitala bo z przenoszona ciaza musza mnie przyjac, a nie zaplace za to ani zlotowki. tylko pytanie czy moj lekarz, pracujac w szpitalu, nie bedzie mi utrudnial i moze sie okaze ze bede kilka dobrych dni snula sie po korytarzach patologii, bo nie beda mi chcieli oxyt podac....
dlatego mam dylematy... z jednej strony bym to wszytko pieprzla i juz dala sobie spokoj z wizytami, ale z drugiej nie chce zaszkodzic w zaden sposob swojemu dzeicku, bo nie oszukujac sie - sama sobie w porodzie nie pomoge, a ludzie sa tylko ludzmi i jak sie ktos wkurzy to moga mi utrudniac..

przerazajace, ale realne...
 
reklama
Dziewczyny my mamy pierwszy problem :-( Na wzgórku łonowym u Małej pojawiło się przedwczoraj kilka małych czerwonych krostek (wielkosci szpilki). Wczoraj było ich już trochę wiecej, a dziś zauważyłam jakieś 2 po wewnetrznej stronie ud :-(:-( Idę z Nią jutro do pediatry bo boję się co to jest. Podejrzewam, że to może być potówka, tylko od czego? Zmieniam pieluszki kilkanaście razy dziennie, nie leży nigdy w przesikanej pieluszce, ubieram ją w bawełniane ciuszki...

Co to może być? :-(:-(:-(


A może jest jej za ciepło?
Potóweczki mogą się pojawiać także z przegrzewania, a przy częstym karmieniu piersią o to nie trudno.
Maleństwo cały czas grzeje się od mamusi...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry