Mdłe dni powoli odchodzą u mnie w zapomnienie, ale męża nadal wykorzystuję bez skrupułów, żeby się chlopak nie odzwyczaił :-) Pogoda u nas cudna i nic tylko na spacerach siedzieć... tylko jak to w pracy wytłumaczyć...
Wczoraj byliśmy w ZOO. Myśleliśmy, że małemu spodoba się nowe fokarium, a tu nici z kici- MISIE były hitem! Misie we wrocławskim ZOO to są koszmarne żebraki i na porządku dziennym jest paradowanie przed publiką na tylnych łapach i jawne żebranie o przysmaki! Synka to siłą musieliśmy w końcu odprowadzić w kierunku innych zwierząt, tłumacząc mu, że zwierzaczkom będzie przykro, jak ich nie odwiedzi... Generalnie super było :-)