o dzizass zobaczylam ze Konstancja Zielonej powyżej 97 centyla... :-)
To my się musimy schować z tym naszym 50-tym :-)
Cos sie popierniczylo z tymi centylami. Spokojnie.
Musze zmienic, ale wielkiej zmieny nie bedzie, bo moja kruszynka jest w 90 centylu waga i wzrostem.
Mialam nadrabiac zaleglosci ale dupa zbita. Konstancja zaczela wrzeszczec jakby ja ktos ze skory obdzieral. Zalala sie lzami i moj podkoszulek tez. Tak ryczala przez godzine, padla zmeczona. POspi pewnie jakies 20 minut i bede miala powtorke z rozrywki...
Takie mialam tez poprzednie 4 dni. Konstancja w dniu gdy skonczyla 4 miesiace przestala spac w dzien.
Zasypia w okolicy 20ej, budzi sie dwa - trzy razy na jedzenie i spi do 8 rano. W ciagu dnia ma 2 dwudziestominutowe drzemki i tyle tego. POza tym ryczy. Ciagle mysle, ze to wina zabkowania. Bieda moja cierpi strasznie. Jesli ona ma tak jak ja z tymi zebiskami, to juz wspolczuje jej, sobie i sasiadom - bedzie to dlugotrwaly i bolesny proces.
Nie bylo mnie, bo Konstancja nie pozwala, a nawet gdyby pozwala, to moj chlop wyjechal na kilka dni i zabral komputer.
Podwojna tragedia: Placzace dziecko i brak kompa...
W piatek znikad pojawil sie tesc. Chcial pewnie sie wprosic na kilka dni, ale nie ze mna takie numery... Pewnie sie znowu obrazil.
Dzis bylysmy u lekarza i na szczepieniu. Nawet nie ma o czym pisac. Przyjal dzielnie, ze nie mam zamiaru dawac dziecku papek (choc oczywiscie musial sie dziwnie popatrzec), nie powiedzial mi nic na temat perelek zebowych (pewnie sam niewiele wie, a kto wie czy nie mniej niz ja), zgodzilismy sie, ze zaczne powoli przyzwyczajac Konstancje do mleka modyfikowanego i tyle. A no i jescze wmawial mi, ze dziecko ma kolki, bo wczoraj ryczala caly dzien i strasznie sie prezyla. Hmm, dziwne te kolki, nigdy ich nie miala, az tu w piatym miesiacu sie pojawily.