witam
pogoda jest beznadziejna i mój organizm się dopasował, jakieś grypsko mnie dopadło chyba, z nosa mi cieknie, kości bolą, wieczorem trochę gorączkę miałam. B się zlitował i rano polazł z psem, a potem się dzieciakami zajął, co bym sobie dychnąć mogła. Do południa zrobiliśmy sobie kino domowe, oczywiście obowiązkowo z popcornem. Oglądaliśmy "Jak wytresować smoka?", dla Alicji było trochę za długie, ostatnie 30 minut już tylko się kręciła, pokładała i takie tam. Teraz B oddała się swojemu nałogowi, Igor lego układa, a Młoda od kilku dni przeżuwa fascynację puzzlami, więc mam spokój. Mam nadzieje, że do jutra mi przejdzie, bo do roboty muszę śmigać, no i w weekend na cmentarz chcemy jechać.
Annaoj, a oddaj ja na tresure. Tak bedziecie sie sami meczyc, z roznym skutkiem, a jak fachowiec psa ulozy, zycie od razu bedzie lepsze.
Zielona chyba się z nią zapiszę, ale to na wiosnę. Raz, że w taką pogodę nie bardzo mi się chce, po drugie zalecają szkolenie od 6 miesiąca.
Gosieńko na męski głos ma inną moc;-) Jak mieliśmy poprzedniego psa mój B wystarczyło, że na niego spojrzał i nic mówić nie musiał. Jak był szczeniakiem i kiedyś wybiegł na ulicę, to jak B do niego podbiegł to pies wywrócił się na plecy i zsikał na siebie

Zaznaczam, że B nigdy go nie uderzał, po prostu pies od początku go "wybrał".
Agnieszka daj znać jak na angielskim.
Ella trzymam kciuki za maluszka.
uciekam, miłego popołudnia