reklama

Kwietniówki 2010!!!

Doberek
Dzisiejsze poranne zadania wykonane :-)
śniadanie zjadłam, leki też już połknięte... trochę nadrobiłam i musze pranie posprawdzać znowu... błe nie powiem co mam ochoty zrobić... wiecznie pranie mi w salonie stoi bo nie mamy suszarni... nikt o tym nigdy nie pomyślał a że dom stary to wiadomo... mamy w planie zorbienie suszarni w piwnicy ale zanim z remontem tam dojdziemy to może z 10 lat minie...

Elvie to kciuki zaciskam dalej.

My dzisiaj też prosimy o kciuki od 17 bo idziemy na tą rozmowę do szkoły...

Ide ogarnąć to pranie... ehhh
 
reklama
Witam:)

Maciek sobie dupsko odparzył trochę, sudocremem smarowałam mu ją przy każdym przewijaniu całą noc i teraz już praktycznie śladu nie ma, więc cwaniaczek odsypia już drugą godzinę, bo w nocy czadu dawał. Mimo to wstałam przed 8:00 i wskoczyłam na orbitrek, a taaaaaaaaaak mi się nie chciało, jak nigdy wcześniej chyba.

Lena ze skrzydłami lata, klocki jej M. w Biedronce kupił to ma zajęcie. Muszę jej coś wykombinować poza spacerem, aby się nie nudziła. Co Wasze dzieci robią w przedszkolach? Wszelkie propozycje mile widziane!

gosienko - no faceci to mają czasami pomysły.

Agnieszka - to my za Was kciuki zaciskamy &&&

nata - rok się dopiero zaczął, a Ty już o końcu myślisz..:szok: Życzę Ci więcej wolnego czasu, bo chyba tego najbardziej Ci teraz trzeba.

Biorę się za wysyłkę, pranie i gotowanie.
Miłego dnia!
 
witam,

ale wredna pogoda nieznoszę śniegu kiedy w końcu przestanie padac a jeszcze bardziej nie lubię mrozów.

U nas wszystko ok gorączki nie ma od środy , chyba coś go atakowało jakiś wirusek ale wygląda na to że sobie organizm z nim poradził.
Mały szaleje i wścieka się że chej wykończył by z 10 dorosłych choć od kilku dni ma fazę że idzie do innego pokoju i zamyka drzwi i tam bawi się sam albo oglada bajkę ( w TV a nie kompie)
 
hejka,
u nas dziś już nie pada, zaraz uciekam na spacer.
Zamówiłam sobie płytkę Ewy Chodakowskiej i od poniedziałku startuję, bo już mnie deprecha dopada:wściekła/y:
Trzeba się ruszyć, bo jakoś się nie zapowiada, żeby samo zeszło:rofl2:

Mati w żłobie o 8 był drugi! ciekawe co oni tam robią.

Elvie u nas w żłobku babeczki stawiają na rozwój manualny dziecka. Bawią się różnym fakturami, np. malowanie farbkami- paluszkami, przyklejanie różnych elementów (kółeczek, prostokątów, waty, materiałów) na kartkę, klejenie liści itp. Ja małemu kupuje takie malowanki dla dwulatka, trzylatka i tam są polecenia co dziecko ma wykonać. Na końcu są naklejki. Polecam, bo to ułatwienie dla zabieganego rodzica.

zdrówka dla chorujących!
 
gosia - te dla 2-3latków malowanki z naklejkami już Lenka miała, muszę jej nowe kupić, bo wówczas nie kapowała jeszcze o co chodzi i obkleiła nimi kojec i nocnik. Malowanie farbami z nią robię, kolorowanie również. Dziś wyczytałam o chodzeniu po linie, muszę jakiś sznurek długi skombinować i będziemy się bawić. Póki co dopadła brata, założyła mu swoje skrzydła, szalik i koronę a ten uśmiechnięty od ucha do ucha. Dobrze, że ten mój Maciek to taki klocek:-D
 
Uffff przebrałam nasza pościel i wyprałam od razu... na łóżka dzieci przyjdzie czas jutro jak mi wyschnie to co wisi teraz...

Elvie z M. trudno się w cokolwiek bawić bo on straszny indywidualista jest...memory na chwilę jest dobre, puzzle są be, klocki też niekoniecznie, rysowanie też go nie interesuje... jedynie co mógłby robić to bawić się autkami...o tak to może praktycznie cały dzień robić. A spróbujcie mu schować jakieś autko wieczorem...
Jeszcze lubi uprawiać gonitwy albo ze mną albo z kotem (znaczy M. trzyma sznurek jakiś i ucieka a kot za nim lata bo się goni ze sznurkiem) ale to niestety też na chwilę...

Już po obiadku :-) M. dzielnie zjadł cały talerz pomidorówki więc jestem zadowolona :-) za godzinę jadę po J. do przedszkola, A. ma być w domu koło 16. Zje i pojedziemy do szkoły... Jak dobrze że dzisiaj piątek :-D
 
Moja pszczółka bawi się chętnie. Nasze dzisiejsze zabawy to:
- chodzenie po sznurku (mówiłam, że to most i trzeba iść tylko po moście aby nie wpaść do rzeki), oczywiście chodziła Lena, mama, tata a później to i Maciek po moście raczkował:-D
- ze sznurka zrobiłam koło, chodziłyśmy wokół niego i śpiewałyśmy Labada, a jak tatuś powiedział stop to trzeba było do koła wskoczyć. Młoda od razu załapała wskakiwanie.
- ze sznurka zrobiłyśmy metę a na drugim końcu salonu ustawiłyśmy kaczkę, tatuś mówił 3,2,1, start!i wtedy ja z Leną biegłyśmy do kaczki, Lena oczywiście dobiegała pierwsza i wygrywała;-)
- z kolorowego papieru wycięłam jej koła i nakleiłam je na białą kartkę, w formie bałwanka. Zadanie małej to kolorowanie i namalowanie obok małego bałwanka. To kolorowanie nam średnio wyszło, z resztą zrobię fotę to same zobaczycie. Bałwanka namalowała ale później miała problem z umiejscowieniem miotły i ostatecznie mało widać tego jej bałwanka;-)
- kolorowanie kaczek też robiłyśmy. Zanim wpadłam na to, że kolorowanki można wydrukować to się sama o namalowanie kaczki pokusiłam. Tatuś stwierdził, że to gruby gołąb jest a nie kaczka, ale od razu go Lena uświadomiła, że to kwa-kwa:-D Kolorowanie ją szybko znudziło.
Pojechała teraz z M. po moją ciocię, której się autobus zepsuł i stoi bida gdzieś w polu, wujek chory w łóżku to Lena z M. na ratunek pobiegli.

gosia - daj znac jak ta płyta Ewy, ja jej ćwiczenia odpuściłam, ale orbitrek maltretuję codziennie, a płytę też planuję zakupić. Zastanawiam się jednak, czy warto, bo sporo ćwiczeń jest na YouTube i pewnie tą nowość też szybko w sieci znajdę.
 
Z innych zabaw Lena uwielbia klocki, najczęściej buduje zamek dla Daisy i stajnię dla konia:-D
dzisiaj kazałam jej dla mamy żółte klocki przynosić, dla taty niebieski a do kółka czerwone. Trochę zielone i niebieskie jej się myliły, ale generalnie dała radę;-)
 
No i Bartekq się rozłożył, zapalenia płuc jeszcze nie ma, ale ma małe zmiany na jednym płucku i w nocy dostał gorączki, więc przez 5 dni antybiotyk. Na szczęście z tych mniej inwazyjnych i krótko. Także w domu mam wesoły szpital ;-) leżą chłopaki razem w łóżku i chorują... przy czym chorego przypomina tylko Bartek i to w momentach, jak środki przeciwgorączkowe puszczają, bo tak poza tym jest żywy jak zwykle.

O Kubie, to ja nie wspominam, bo on generalnie chorego nie przypoimina :-) ale to dobrze... znaczy się, że są silni. Oczywiście apetyt nadal jest... bez komentarza... dzisiaj pomidorówka i racuszki z jabłuszkami.

O zabawach było... moje chłopaki bawią sie chętnie. Puzzelki sa hitem od niedawna, lego, klocki drewniane, auta. Oczywiście ciastolina, masa solna. Wczoraj super zabawę mieli z ciastem do pierogów, zawsze daję im po kawałku i nie mam dzieci, bo wałkują, wycinają i od nowa wałkują...
Rysować lubi Kuba, malować lubią obaj. Tańczyć też. Najbardziej oczywiście lubią ruch, bieganie, rower, sanki... no ale to nie domowa aktywność :-)
 
reklama
aniez - zdrówka dla Twoich chorowitków i cierpliwości dla Ciebie. Super, że mają apetyt. Lena ostatnio ciągle dopomina się o kaszę (rano i wieczorem, dziś to nawet przed chwilą kaszę sobie zażyczyła). Gotuję błyskawiczną mannę, dodaję soku malinowego własnej roboty.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry