Mamusia- cena tego leku jest porażająca

mam nadzieję, że już niedługo Natalka pozbędzie się aft, bo to jest dość bolesny problem. Raz miałam, podziękuję za takie "atrakcje", małe a boli jak nie wiem
Wronka- daj Weronce florę bakteryjną i przytrzymaj ją w domku, z babcią np. Zdrówka dla niej :*
Gosieńko- no R. to z radości wczoraj pół butelki wina sobie chlapnął, bo firanki stanowiły jego zmorę (ja odmówiłam współpracy w tym zakresie).
Elvie- &&& za firany ;-) wieszaj na mokro i poczekaj, moje już dzisiaj nawet lekkich zagnieceń nie mają :-)
Marta- witaj ponownie :-) mam nadzieję, że na dłużej!
Aniam- no koty czasem niszczą... nasz niszczy wybiórczo, przy czym pojęcia nie mam, jaki jest "klucz" do jego niszczycielskich zapędów. Na bank najbardziej dewastuje jak jest głodny. Ale ja i tak koty lubię. Mają swoje za uszami, ale kto ich nie ma ;-) powodzenia w łapaniu stwora
Wczoraj mój małżon ujawnił kolejne talenta (tak w zastępstwie prasowanie firan) i zrobił pyszny ryż Arborio z kurczakiem w sosie pomidorowym. Na moją radosną sugestię, że obiad niedzielny należy od teraz do niego, nie zaprotestował, powiedział jedynie, cobym się określiła, co chcę jeść, a on zrobi :-) to ja na to jak na lato :-) mi dwa razy takich komunikatów powtarzać nie trzeba.
I w końcu się wyspaliśmy, bo od jakiegoś czasu B. leciał rano po tatusia celem pójścia z kimś do łazienki. Godziny sobie wybierał radosne... od 7:00 do 8:00

W sobotę podstawiłam podnóżek z Ikei pod światłem w łazience i okazało się, że sięga, bo generalnie szło o światło, nie o tatusia, więc w niedzielę nie leciał po tatuśka (cicho leciał zazwyczaj, ale wszystkich te małe stópki tupiące w parkiet budziły), tylko pobiegł do łazienki, a nas obudziła radosna zabawa naszych dzieci jak były przed 10:00
