elvie3
Fanka BB :)
gosienko - spokojna Twoje rozczochrana, ja psa oddawać nie zamierzam i walczę, szukam, pytam, czytam, w ciągu dnia leży mi pod nogami, głaskania ma sporo, ale zasad się trzymać musimy, bo to husky w dodatku z niezłym charakterkiem - po panci zapewne;p Wczoraj godzinę przegadałam z tą pierwotną właścicielką, wszystkie ważne rzeczy zapisałam, dziś rozmawiałam z behawiorystą i on tu widzi syndrom opuszczonego psa. Babka się psu poświęcała i traktowała jak dziecko dopóki siedziała w domu, później swoje dziecko urodziła, do pracy wróciła i pies poszedł w odstawkę. Jeśli chodzi o te zaprzęgi to każdy kto ma husky do tej pory mi odradzał, to nie jest jakaś blokada, którą ja w sobie mam. Trenerów też szanuję, mają 15-letnie doświadczenie, wielkie osiągnięcia i to nie są głupi ludzie. Stefano z Włoch wraca w niedzielę i przyjadą tu do nas popracować na miejscu z psem, bo po raz kolejny powtarzam - ja go nie chcę oddać, ale jeśli nas tak skrajnie wykończy jak pierwszą właścicielkę to nie będę miała innej opcji. Koncepcja jest taka, bym spała na dole w salonie i jak pies dupsko z legowiska tylko ruszy to mam mu dawać komendę NIE i na miejsce wyganiać, po 2 tygodniach powinno być ok. Drugi facet ze sfory nam doradził obrożę elektryczną (nasi trenerzy kolczatek i tych obroży nie pochwalają), kazał wygolić psu kawałek sierści, zamontować obrożę, spać na dole i jak go na gorącym uczynku złapię to wtedy działać. Twierdzi, że jego husky tak "wyleczony" ze złych nawyków został.
