Mam doła... do poniedziałku będę żyła w stresie, a potem będzie albo dobrze, albo jeszcze gorzej, chociaż nie wiem, czy to w ogóle możliwe.
Anna oj- sytuacja z Karen to oczywiście nie Wasza wina. Dzielni jesteście. Co do bakterii w moczu, mój bratanek tak miał i tak się bujali aż skończył roczek i... wyrósł. Był kilka razy przeleczany antybolem, ale to nic nie dało, wszystkie infekcje przechodził w zasadzie bezobiawowo, jedynie w nocy gorzej spał (sic!) i to ich niepokoiło, pediatra dawała skierowanie na posiew i za każdym razem to samo. Urolog zalecał jakiś tam zabieg, ale inwazyjny, nie zdecydowali się. Przeszło samo, nie wróciło (odpukać w niemalowane).
Jak Ala dzisiaj?
Ty nas tak nie zapraszaj, bo wiesz... my jesteśmy mobilni

o czym
Gosieńka może Cię uświadomić

Zabieram się dzisiaj za płytki

mam nadzieję, że blondynce uda się je zgrać
Monia,
Anna oj- z pieprzykami u dzieci jest różnie. Nowe będą się pojawiać, co nie zwalnia z obserwacji. Ponoć najgroźniejsze są te dysplastyczne, ale u dzieci najgroźniejszy czerniak w zasadzie nie występuje. Ja bym je jednak zbadała w te i wewte, jak Was niepokoją.
Nata,
Kittek- zdrówka dla dziewczyn.
Gosieńka- Mati już w szkole?
Elvie- dla mnie albo niejasno klarujesz, albo ja za mało rozumna

sytuacja z psem jest trudna, życzę powodzenia w rozwiązaniu problemu.
Aniam- słońce tropików jest dla nas groźne, ale może się to objawić za kilka, kilkanaście lat. Mam przyjaciółkę, która z różnych przyczyn ostatnie 10 się nie opalała wcale, ale wcześniej owszem i lubiła, no i niestety zachorowała na czerniaka. Jest już dawno po leczeniu, wycięciu 2 węzłów strażniczych i innych akcjach. Ma 40 lat i mam nadzieję, że już się poukłada. Teraz jeszcze 3 lata wielkiej niepewności, gwarancji nie ma wcale. Także bloker w dłoń dla dzieciaków szczególnie :-)
Mamusia- zapraszam na pączki do Wrocka
Kici- jak sytuacja?
Agnieszka- a Ty co taka enigmatyczna? Jak dzieciaki?
Ja od 7:00 w pracy (tak, tak)... a chłopaki na pobraniu krwi... R. ma atrakcje z samego rana

ciekawe jak sobie z moją dwójeczką poradzi hehehehe.
Jeszcze muszę Kubulka do neurologa zarejestrować i do PPP, a to w ogóle będzie dym, bo oni to nigdy miejsc nie mają
