reklama

Kwietniówki u lekarza

koleś rzeczywiście nie na tym stanowisku chyba,nie w tym zawodzie...:no::no::no: ja też już zapisałam się do innego lekarza,niestety prywatnie-ale dr sprawdzony podobno ,ma świetne opinie w szpitalu,w którym będę chciała rodzić...od tej wariatki uciekam...na moje pytanie czy mogłybyśmy zrobić badanie anty-Hbs(bo miałam kiedyś podwyższone i boję się,że przy porodzie maluch może coś ode mnie złapać) odpowiedziała,że jak małe będzie miało umrzeć to i bez tego umrze.dokładnie tak mi odpowiedziała.tydzień temu.tego już za wiele...i nawet nie chciała mi dać nr telefonu do siebie.i wymazu z pochwy też nie zrobiła,bo ''nawet jak by coś wyszło to i tak ona leczyć niczego w ciąży nie będzie''...a poza tym cuchnie alkoholem...przyjmuje rzecz jasna w ramach nfztu...dlaczego nas to spotyka?dodam,że na żadne moje pytanie nie odpowiada.potrzebne i pouczające te wizyty były jak cholera(przepraszam...)nie dajmy sie,dziewczyny
 
reklama
waniliowa ja tak z innej beczki bo widze ze ty z lodzi a ja z okolic... moze wiesz cos na temat dr lecha dudarewiza?? ja ide do niego na 3 i 4d w 20tc... czytalam ze jest jednym z najlepszych ginow w polsce poza tym fajnie bo mowi po angielsku wiec moj tz bedzie wszystko wiedzial co i jak a nie ze ja wszystko znowu bede musiala tlumaczyc i wizyta bedzie dluzsza 2 razy :-):-) moze masz jakies znajome ktore chodzilydo niego?? jesli tak to co mowily?? chodzi mi o usg i badania bo poloznik podobno z niego straszny...
 
nie no masakra jakaś z tymi lekarzami przyjmującymi na nfz!!! :wściekła/y: rzadko słyszę dobrą opinie na temat gina przyjmującego na fundusz. Ja po mojej pierwszej wizycie u gin na nfz też zwiałam. Dobrze że poszłam z mama wtedy bo przynajmniej dała mi skierowania na większość badań, zrobiła cytologię więc trochę grosza w kieszeni zostało a jakbym poszła sama to pewnie by mnie zbyła. A jak mi nerwy wtedy naruszyła, aż mama mnie uspokajała.
 
Dziewczyny, no normalnie szok jak czytam, na jakich lekarzy trafilyscie :szok:

Ja dzis bylam u poloznej wyniki wszystkie mialam ok, popytalismy z mezem o kilka rzeczy, a potem mialo byc sluchanie serducha. I tu sie zdenerwowalam, bo nie bylo slychac. Probowala chyba z 10 min i nic!!!! Bliska placzu bylam. Wyjasnila mi, ze czasem maluch w poczatkowej ciazy tak sie ustawi, ze nie slychac, albo lozysko go przeslania. Ale ja i tak mialam czarne wizje juz. Wyslala mnie oczywiscie do szpitala na dodatkowe badanie popoludniu i tu na szczescie juz bylo slychac. Ale co sie strachu i nerwow najadlam to moje. :-(
 
Jak czytam wasze posty o lekarzach to włos mi sie jeży na głowie, za takie teksty chyba bym w ryj dała. Sama chodzę na NFZ do szpitalnej poradni dla kobiet, w pierwszej ciąży też i jestem bardzo zadowolona, ale to rzeczywiście rzadkość.
 
Ja na szczęście nie mam takich problemów z moim Panem doktorem. Chodzę do Prywatnej Kliniki INVICTA -ale praktycznie na każdą wizytę udaje mi się zarejestrować na NFZ -płacę skłądki więc czemu nie skorzystać, OT CO:szok:
Nie widzę różnicy między traktowaniem pacjentki na NFZ a PRV...jeśli lekarz jest profesjonalistą to pozostaje nim w obu przypadkach.
Co mnie tylko martwo to to, że następną wizyte lekarz zlecił mi dopiero na 25 listopada....hmm, nie wiem czy to nie za późno!ale Pan Doktor powiedział że jest wszystko ok z moją malinką i jeśli nic sie nie będzie działo nie ma co wcześniej przychodzic.hmm:crazy:Jak kiedyś zapierałam się rękami i nogami przed wizytą u gina teraz mogę łazić co tydzień , żeby tylko upewnić sie że z malinką wszystko ok
ticker.php
 
hehe no to jedno co mu wyszło...
dowiedziałam sie dzis o sobie roznych ciekawostek np , ze jak na 14 tydz ciazy jestem niedouczona i zadaje pytania jak przedszkolak.... :angry: zapytałam o wyniki cytologi i czy bede mogla posluchac tętna dziecka , do tego zartował sobie glupkowato, ze jestem "niegrzeczna" itp , usłyszałam od niego tekst "no pokaz tą cipkę! " :szok: masakra! gdyby nie to ze czekalam zeby zobaczyc na usg Zosianta to bym wyszła stamtąd . naszczescie to była moja ostatnia wizyta u niego.
Naszczęscie Zosiantek jest zdrowiutki i wg usg ma 15 tyg :eek:
tez sie zszokowalam :szok:tym na co sobie ten lekarz pozwala, idiota calkowity, ma szczescie ze na mnie nie trafil bo bym go z g... zmieszala i to szybko:wściekła/y:, dobrze ze to byla twoja ostatnia wizyta u tego depa, a najwazniejsze ze dzidzia zdrowa!!

Dziewczyny, no normalnie szok jak czytam, na jakich lekarzy trafilyscie :szok:

Ja dzis bylam u poloznej wyniki wszystkie mialam ok, popytalismy z mezem o kilka rzeczy, a potem mialo byc sluchanie serducha. I tu sie zdenerwowalam, bo nie bylo slychac. Probowala chyba z 10 min i nic!!!! Bliska placzu bylam. Wyjasnila mi, ze czasem maluch w poczatkowej ciazy tak sie ustawi, ze nie slychac, albo lozysko go przeslania. Ale ja i tak mialam czarne wizje juz. Wyslala mnie oczywiscie do szpitala na dodatkowe badanie popoludniu i tu na szczescie juz bylo slychac. Ale co sie strachu i nerwow najadlam to moje. :-(
niepotrzebnie sie tylko zdenerwowalas, a twoja gin ma racje, poczatkowo tak jest ze nie zawsze mozna uslyszec serduszko, bo wlasnie dziszia sie tak ustawi a nie inaczej, u mnie bylo podobnie, tez troche to potrwalo, ale na szczescie wszystko sie dobrze skonczylo i uslyszalas serduszko, mozesz spac spokojnie! i gratuluje!
 
reklama
justa24 - gdyby to bylo pierwsze sluchanie to pewnie bym sie tak nie zdenerwowala, ale tydzien temu na wizycie w szpitalu sluchalam i nie bylo zadnych probemow, a ja tak srednio czuje te ruchy, chyba to malenstwo jakies spokojniejsze, bo chlopaki to szlaleli
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry