waniliowa
Fanka BB :)
koleś rzeczywiście nie na tym stanowisku chyba,nie w tym zawodzie...

ja też już zapisałam się do innego lekarza,niestety prywatnie-ale dr sprawdzony podobno ,ma świetne opinie w szpitalu,w którym będę chciała rodzić...od tej wariatki uciekam...na moje pytanie czy mogłybyśmy zrobić badanie anty-Hbs(bo miałam kiedyś podwyższone i boję się,że przy porodzie maluch może coś ode mnie złapać) odpowiedziała,że jak małe będzie miało umrzeć to i bez tego umrze.dokładnie tak mi odpowiedziała.tydzień temu.tego już za wiele...i nawet nie chciała mi dać nr telefonu do siebie.i wymazu z pochwy też nie zrobiła,bo ''nawet jak by coś wyszło to i tak ona leczyć niczego w ciąży nie będzie''...a poza tym cuchnie alkoholem...przyjmuje rzecz jasna w ramach nfztu...dlaczego nas to spotyka?dodam,że na żadne moje pytanie nie odpowiada.potrzebne i pouczające te wizyty były jak cholera(przepraszam...)nie dajmy sie,dziewczyny


ja też już zapisałam się do innego lekarza,niestety prywatnie-ale dr sprawdzony podobno ,ma świetne opinie w szpitalu,w którym będę chciała rodzić...od tej wariatki uciekam...na moje pytanie czy mogłybyśmy zrobić badanie anty-Hbs(bo miałam kiedyś podwyższone i boję się,że przy porodzie maluch może coś ode mnie złapać) odpowiedziała,że jak małe będzie miało umrzeć to i bez tego umrze.dokładnie tak mi odpowiedziała.tydzień temu.tego już za wiele...i nawet nie chciała mi dać nr telefonu do siebie.i wymazu z pochwy też nie zrobiła,bo ''nawet jak by coś wyszło to i tak ona leczyć niczego w ciąży nie będzie''...a poza tym cuchnie alkoholem...przyjmuje rzecz jasna w ramach nfztu...dlaczego nas to spotyka?dodam,że na żadne moje pytanie nie odpowiada.potrzebne i pouczające te wizyty były jak cholera(przepraszam...)nie dajmy sie,dziewczyny
rzadko słyszę dobrą opinie na temat gina przyjmującego na fundusz. Ja po mojej pierwszej wizycie u gin na nfz też zwiałam. Dobrze że poszłam z mama wtedy bo przynajmniej dała mi skierowania na większość badań, zrobiła cytologię więc trochę grosza w kieszeni zostało a jakbym poszła sama to pewnie by mnie zbyła. A jak mi nerwy wtedy naruszyła, aż mama mnie uspokajała.
Jak kiedyś zapierałam się rękami i nogami przed wizytą u gina teraz mogę łazić co tydzień , żeby tylko upewnić sie że z malinką wszystko ok
zapytałam o wyniki cytologi i czy bede mogla posluchac tętna dziecka , do tego zartował sobie glupkowato, ze jestem "niegrzeczna" itp , usłyszałam od niego tekst "no pokaz tą cipkę! "