W piątek w końcu wybrałam się do ginekologa na pociążową wizytę. Adaś ma juz ponad cztery miesiące a ja dopiero do gina, ale i tak powiedział że jestem dobra, bo przede mna była babka która mieszka na jego ulicy, rok temu rodziła bliźniaki i dopiero teraz przyszła

.
Wizyta nic nie wniosła, bo nadżerkę jak miałam tak mam, pobrał mi cytologię... no może jeszcze się trochę poprzejmował faktem, że moje miesiączki trwają ok 9 dni.
dowiedziałam się, czemu podczas seksu krwawię. Okazało się, że moja nadżerka postanowiła być w stanie zapalnym i teraz co się ją tknie to cieknie ze mnie jak na okres

. Świadomość, że ma się takie krwawiące świństwo w środku jest mega dobrym środkiem antykoncepcyjnym, normalnie jak tylko pomyślę o tym, to od razu mi się odechciewa