W czwartek z malutką byłam na kontroli u neurologa z powodu tego silnego napinania ciała. Lekarz stwierdziła że nie może to być padaczka. Miała robione 3 razy eeg 2 razy we śnie i raz właśne na kontroli w trakcie tych napinań i nie było na zapisie żadnych wyładowań. Powiedział że wygląda to jak napad padaczkowy ale w trakcie tego jak to robi nie traci kontaktu wodzi oczami za przedmiotami itp. nie traci świadomości no i wynik EEG tez w normie. Ogólnie stwierdził że jest to ciężki orzech do zgryzienia.... Dostałyśmy skierowanie do kliniki w poznaniu na oddział neurologiczny. Mam nadzieje ze tam mi wkoncu ktos powie co z nia jest. Bo ja już nie mam nerwów ani siły:-(