U nas w sezonie truskawkowym hitem jest tarta... bardzo prosta i szybka. Pierwszą w tym roku już zdążyliśmy pochłonąć mimo, że sezon jeszcze się nie zaczął.
kruche ciasto:
250 g mąki
125 g masła (zimnego)
90 g cukru
1 żółtko
łyżka zimnej wody
Kruche ciasto szybko zagniatamy. Ja wrzucam wszystko razem do michy i zagniatam aż będzie jednolite

Wkładamy do lodówki, najlepiej na godzinkę i po tym czasie wylepiamy ciastem formę do tarty wysmarowaną masłem. Ciasto dziurawimy widelcem, przykrywamy folią aluminiową i do piekarnika. Wskazane jest podobno obciążyć folię fasolą ale nigdy tego nie robię i ciasto wcale się nie wybrzusza. 180 stopni, 15 minut pod przykryciem, później zdejmujemy folię i podpiekamy jeszcze do zrumienienia. Zostawiamy do wystudzenia. W tym czasie można zrobić masę.
Masa:
serek mascarpone 250 g (1 opakowanie)
łyżka lub dwie cukru pudru (zależy od preferencji smakowych ;-))
Miksujemy i gotowe

Zamiast cukru pudru można dodać stopioną i wystudzoną białą czekoladę, ale niestety mascarpone lubi się "zważyć" więc przerzuciłam się na cukier puder.
Na zimny spód wykładamy masę, na to truskawki (+ ew borówki, maliny, jeżyny, jagody), można wylać na wierzch galaretkę rozpuszczoną w połowie ilości wody określonej w przepisie (ostudzoną oczywiście) i do lodówy

Smacznego!
Zdjęcie wrzucę jak upiekę następną...