reklama

Listopad 2007

  • Starter tematu Starter tematu anetas
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Larvunia:
"Hej nie mam netu juz, wiec napisałam do Ciebie. Przekaż dziewzynom, ze rozwarcie przez caly czas pobytu w szpitalu nie powiekszylo sie, nadal 2 cm, odstawiaja mi leki na podtrzymanie i mam czekac na porod w domu :) jutro wychodze. Buziaki!"
 
reklama
Misiu Wiku niezle narobil rabanu,ale pewnie chcial Ci tylko pomoc.
On jest jeszcze maly i pewnie nie kuma,ze te patyczki itp. nie sa przeznaczone dla niego:tak:
Tak male dzieci nie kumaja,ze za jakis czas beda bratem lub siostra.
A ze te rzeczy pojawili sie w jego pokoju to myslal,ze to jego.

Madrze sie,ale tak mi sie wydaje.
Pewnie juz sie na niego nie gniewasz,bo na takiego slodziaka nie da sie dlugo gniewac.;-)

Udanej wizytki u gin. A Igorek juz donoszony jest,nic mu nie grozi.
Tylko takie przerazenie,ze to juz!!
|Ehhh nie powiem,troszeczke Ci zazdroszcze....juz mam dosc ciazy:dry:

Larvuniu Wracaj do Nas kochana,jak tam Ciebie nie chca.
Trzymaj sie cieplutko;-)
 
Dzień dobry miłe Panie.
Ja troche pospałam sobie dzisiaj hehe
Wstałam jakieś 15 min temu,już po śniadanku zaraz zrobie sobie kawkę i czas śmiagać na pocztę zus-y popłacić i listy nadać.A pozniej lenistwo w domu hehe.

Misia kurcze ale miałas niespodziankę z rana hehe ale śmieszne to troche ze Twoj synuś chciał sie wgramolić do wyrka Igorka.
Co do dzisiejszej wizyty to czekamy na wieści.Trzymam kciuki.

Larvunia kochana to już pójdzie z górki jak ci leki odstawili,szykuj sie maleńka ze juz na dniach bedziesz tulić swoje dziecię w ramionkach.

PAti daj znać co Wasilewski powiedział,i jak tam malutki Marcelek waży i sie mniewa.
 
Kajunia współczuję pobytu w szpitalu. Na szczęście już jesteście w domku, a chłopaki wynagradzają Ci wszystkie te paskudne dni.

Misia daj znać jak po wizycie.
 
Witam poweekendowo.

Ho, ho, ho. Nie było mnie prawie dwa dni, a tyle tu sie wydarzyło :szok::szok::shocked2::shocked2:

Kajunia jesteś moim bohaterem!!!!!!! Zaraz przejdę do galerii pooglądać Twoich synków.

Witajcie Kochane!

Blaneczka jest już ze mną!!! Przyszła na świat 9.10.o godz.15.10. Ważyła 2750g i mierzyła 52 cm. Jest wcześniaczkiem ale dostała 10 pkt. Dopiero dzisiaj wypuścili nas ze szpitala. Jesteśmy szczęśliwe i okropnie zmęczone.

Jagoda gratuluję!!! Jestem w szoku, że Ty tak szybko :shocked2::shocked2:


Nie było mnie kilka dni, ale nie miałam weny twórczej. Do tego karta od netu mi szwankuje jak zwykle i nie chce mi się z tym walczyć. W poniedziałek byłam u gina. Wszystko jest ok. Wyniki książkowe. We wtorek miałam ktg, bo mała nie chciała się ruszać i lekarz wolał sprawdzić czy wszystko ok. Idę do szpitala 30 października 31 będę miała wywoływany poród. Trochę zaczynam się tego bać, ale przynajmniej za dwa tyg. będę miała to wszystko za sobą. No i może trochę mniej optymistycznie... moja mama w czwartek była u lekarza, który znalazł jej w piersi guzek... jutro jedziemy na biosję a w czwartek jesteśmy umówione do onkologa... trzymajcie kciuki, żeby to była tylko jakaś pierdoła...

Bira, życzę, żeby wszystko było dobrze, zarówno z Tobą, Twoim dzieckiem jak i z mamą.

ej laski! witam się i od razu mówię że jestem w szoku! :szok:

pierwszy szok wywołał u mnie mój syn, wchodzę rano do pokoju "Wigorów", patrze a tam SAJGON! Wiktor wypieprzył wszystko co było na półeczce nad łóżeczkiem Igora, patyczki do uszu, mydło, paklanki i chusteczki z opakowań... wszystko dosłownie fruwało, okazało się że on wlazł do łóżeczka po krzesełku :szok:
mówię Wam tak się wkurzyłam :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:ale umyłam gary i już mi lepiej :dry:przecież nie zamorduje gnojka... :confused:

drugi szok zaliczyłam jak zadzwoniła do mnie ginka i pyta się mnie jak się czuje, no to ja jej na to, że jakoś daję radę, że wczoraj łyknęłam fenoterol bo tak mi sie spinał bebech, żeby dotrwać do tej cesarki w poniedziałek. A ona na to że po pierwsze mam do niej przyjść do gabinetu jeszcze dziś, bo chce sprawdzic czy te bóle i skurcze to nie przypadkiem rozwarcie i wtedy jeszcze dzisiaj mnie wciśnie do szpitala a po drugie to podobno to co się dzieje w szpitalu to ludzkie pojęcie przechodzi... WSZYSTKIE RODZĄ, NIE MA MIEJSC!!! :szok: mam przyjść na planowaną cesarkę już w czwartek, a w piątek już będę cięta najpóźniej...
JEJKU SZOK PO PROSTU!!! :szok::szok::szok:


Idę zszokowana wypić kofi
a po południu czyli po wiycie zdam relacje co z moją cesarką będzie :laugh2:
oooops muszę suwaczek podmienić :blink:

Misia, Wiku miał pewnie świetną zabawę :confused: Współczuję. Czy to może być pewnego rodzaju zazdrość, jakiś bunt dwulatka, czy po prostu takie zachowanie do którego nie ma co na siłę szukać szczególnego wytłumaczenia?
Co do szpitala i cesarki, to niezły szok. Życzę, żeby wszystko się ułożyło jak najlepiej dla Ciebie.

Larvunia:
"Hej nie mam netu juz, wiec napisałam do Ciebie. Przekaż dziewzynom, ze rozwarcie przez caly czas pobytu w szpitalu nie powiekszylo sie, nadal 2 cm, odstawiaja mi leki na podtrzymanie i mam czekac na porod w domu :) jutro wychodze. Buziaki!"

Larvunia, super, że już nie musisz siedzieć dłużej w szpitalu. Ale jak juz będziesz w swoim nowym domku, masz tam tylko odpoczywać!!! Chyba, że lekarz zaleci Ci jakieś prace na szybszy poród ;-)

Anulka czekamy na wieści od lekarza. Mirka, Pati Wy też chyba miałyście dziś wizytę (chyba, że coś pomyliłam). Dziewczyny zdawajcie relacje co i jak u Was i Waszych dzieci.

A ja w piątek byłam na imprezce nauczycielskiej, na której prawie wszyscy wymacali mojego Tymka. Pani dyrektor powiedziała, że ładnie wyglądam i mam "książkowy brzuszek" (kilka tygodni temu, jak zobaczyła mnie w sekretariacie zażartowała sobie, w trochę dziwnym stylu: "ale pani spuchła ostatnio"). Posiedziałam trochę, zjadłam, wypiłam hektolitry soków, pogadałam z kolegami i koleżankami i poszłam do domu.
W sobotę wieczorem pojechaliśmy do Wałbrzycha (bardzo spontaniczny wyjazd) do znajomych. Okazji było kilka:
- koleżanka zdobyła tytuł magistra (filozofii),
- Jej mąż (muzyk) gra w jednej sztuce buntownika i z dwoma innymi kolegami, biegają po scenie ze swoimi instrumentami i robią ogromny hałas. No i akurat w ten czwartek była premiera.
- oglądaliśmy zdjęcia z wyprawy innego kolegi - geografa. Był w Nepalu i "okolicach" i porobił masę pięknych zdjęć.
- wstąpiliśmy do OBI kupić farby, żeby ruszyć z malowaniem, które cały czas się oddalało.
Niedziela minęła spokojnie: obiad z teściami, spacerek, kościół. Taka zwykła, leniwa niedziela.

Ale dzięki tym imprezom miałam dwie przespane noce!!!! Jestem "cała szczęśliwa".

Plany na dziś: sprzątanie, pranie, prasowanie.

Ale się rozpisałam!!!
 
no to jestem po poranny porzadkach domu
jeszcze mam w planie doprowadzic siebie do pozadku
umyc wlosy , zrobic pazurki itp
mam dzisiaj randke z wlasnym mezem ........... chyba ostatnia przed dzieckiem
idziemy do mojej ulubionej restauracji na starym miescie widenia


w srode mam ostatnia wizyte u mojego gina , pozniej przejmuje mnie szpital i to oni prowadza moja ciaze az do konca
a tak swoja droga to za kazdym razem zastanawiam sie na tym co piszecie o usg
ze nie przy kazdej wizycie macie robione

ja moze nie z kazdej mam wydruk ale zawsze jest robione usg
 
wow.....................co z tymi szpitalami ??????!!!!!!!!!!!!!!!!
zaczynam sie martwic
chociaz austryjacka sluzba zdrowia jest jednak nie do porownania z polska
poza tym oni sie panicznie boja ze ich sie do sadu poda

mam nadzieje ze moj porod przebiegnie w miare normalnie bez jakis dramtow personalnych



No to teraz dalas mi do myslenia z ta sluzba zdrowia,bo z koleji jezeli chodzi o brytyjska to ciagle trabia o brudzie w szpitalach i ogromnej ilosci bakterii,a sady niestety maja w dup... za przeproszeniem-chociaz jak bylam ogladac oddzial,to wygladalo to czysto -no nie wiem:no:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry