u mnie tez dosc stresowo, pracy mnostwo, a chlopcy daja niezle w kosc. ostatnio nie moge nawet wyjsc z pokoju, bo plkakac zaczynaja

A ja naprawde chwilami mam dosc.

:-( Chlopcy placza,jak tylko wyjdziemy z pokoju, obojetnie,czy to maz, Aga-opiekunka czy ja. Jak tylko znikniemy z pola widzenia jest wielki placz, lzy jak grochy i tak dopoki nie wrocimy i na rece nie wezmiemy. wyglada to naprawde tak,ze nie mozna zostawic ich na 5 minut,zeby isc do WC,czy zrobic sobie cos do picia
mam nadzieje,ze jak najszybciej im to przejdzie.
Poza tym zaliczylismy spacerek, coprawda tylko godzinny, bo wialo strasznie, a na koniec sie jeszcze rozpadalo, ale zawsze to cos

Teraz ladnie spia, a ja mam czas na BB...na nos innego tez by sie znalazl , tylko ochoty by zabraklo. A przeciez lepiej zajac sie czyms przyjemnym,niz pozytecznym
