Hanuś mój nie woła - mój za siusiaka się trzyma i lata po dworze.
Ja z nim w krzaki a on że nie chce ;/
i tak w ciągu 30 minut mogę z 10 razy być z siusiakiem w krzakach. To zależy chyba od jego humoru - czasami zrobi z nami, czasami zrobi sam na nocnik (trzy razy się do tej pory udało

) a dość często robi w gacie.
Ale mam nadzieję, że coraz lepiej będzie.
Mam tylko mały (spory) problem - Mateusz bije inne dzieci - tak na dzień dobry z liścia, i jak coś nie chcą mu dać bądź jak mu coś zabiorą. Jest duży i silny więc strach go do dzieci puszczać. Zaczepia (bije) też dorosłych. A to panią w sklepie trzepnie a to sąsiada przechodzącego obok.
Klapsów nie daje, kary typu wracanie do domu nie pomogły, tłumaczenie jak grochem o ścianę. Podobno mam ignorować ale jak tu ignorować jak inne matki patrzą się na dziecko jak na małego bandytę ;/
Ma wybranych kolegów i koleżanki które nie bije i ładnie się bawi. Doradźcie co ja mam z tym moim łobuzem zrobić.