reklama

Listopad 2009

zapomniałam pisac jaka mielismy akcje... Młodyw krzeselku jadł kolacje , M zmywał naczynia a ja szykowałam młodemu łózko i słysze , ze ten krzyczy , placze . Wbiegamy do pokoju a tam wokół małego pszczołą lata a ten dygocze ze strachu (boi sie wszelkich latajacych owadów. ) M szybko ja zabił na co młody zaczał bic mu brawo;-) dobrze , ze go nie użądliła
 
reklama
No to widze ze kazdy miał dzień pełen wrażeń. I my takze. Choć nie takie chciałabym mieć na codzień :sorry2:
nr. 1 to fakt ze Marcelos wywalił sie na prostej podłodze na środku pustego przedpokoju i rozwalił w środku dziąsło. Ale jak! Ha ...... przecięte na środku dolnej dwójki od samej góry az po spód wargi ......ząb był troche obruszony ...... mam nadzieje ze to z winy dziąsła i ze nie wypadnie ;/ cała tetra we krwi. Po chwili juz ustało i widac przecięcie ale nie byle kreseczke tylko dziąsło pękło i widze całą dł. zęba :wściekła/y::szok: Mam nadzieje ze sie to zarośnie :-(

nr. 2 młody dzisiaj je na umór. w niedużym odstępie czasu zjadł swój obiad, 2 słoiki [190g] owoców i połowe porcji ziemniaków ze sosem od taty po czym zażądał do spania mleka. oczywiscie potem trzymał sie za brzuszek i za przeproszeniem "bekał" az zwymiotował to mleko ;/ to go rozbudziło bo i umyć i przebrac sie musiał....brykał az do przed chwilą. Zjadł znów mleko bo aż burczało i śpi....... masakra dzień........
 
Witam i ja wieczorową porą, moje już śpią:-D
Widać , że na Pomorzu najlepsze spotkania się organizuje, bo w Wwce jakoś nie wychodzi;-), fajnie Wam.. czekam z niecierpliwością na foty, bo jak czytam spotkanie się udało.
Co do jagód, najlepsze były zawsze prosto z krzaczka, mniammmm, specjalnie jeździłam z moimi rodzicami na popas leśny i wcinałam ile wlezie, co zjadłam to moje:-D; mnie denerwują mamusie na naszym osiedlu, które wysadzają dziecko pod krzaczkiem zamiast ruszyć tyłek i wziąć np. nocnik na plac zabaw lub pójść z dzieckiem do domu. Ale mój wywód byłby długi i off top więc już się zamykam;-)
AZA - dobrze, że wykluczyli udar lub tętniaka, mam nadzieję , że teraz już będzie lepiej.
Martolinka - niezła akcja z pszczołą, moja Hanka "kocha " zabijać muchy itp;-)
Pranko się wywirowało, lecę włączyć na ponowne płukanko.
 
W Wawce ze spotkaniami coś nie wychodzi :) a szkoda , bo warto
Abawawka co do wysadzania pod krzaczkiem to sie nie zgodze. Ja do placu mam kawałek drogi i nie bede brała ze soba nocnika . Młody ma zawsze kubeczek i albo sika bezposrednio pod drzewko albo do kubka i wtedy to wylewam. Staram sie isc w najdalszy kat , ale od momentu zawoałania do siusiania jest naprawde niewiele czasu. Ludzie burza sie czasem na dzieci a pieski które sikaja to jzu nie problem
 
a ja wysadzam gdzie popadnie (no oczywiście nie na placu zabaw) ale na szlakach komunikacyjnych owszem. Jakbym miala ze sobą jeszcze nocnik zabierać to bym musiała dodatkowy tobołek sobie sprawdzić, najlepiej taki wózek-torbę na kółkach jak staruszki na targ targają. Tyle, ze jesli zdazy nam się kupka (może ze 3 razy w zyciu się zdazyła) to pakuję ja w torebkę i wynoszę do smietnika (o ile jakis znajdę) robienie susiu do nocnika i tak nie mialoby sensu, bo z tego nocnika trzeba by i tak pod to drzewko wylać, bo przeciez nie dowioze jak kupy domu.
tak wogole musze sprawić sobie nocnik turystyczny, tylko ceny mnie porażają
 
dziewczyny ale macie super z tymi spotkaniami:tak:
Mam nadzieje, ze tez kiedys jeszcze sie wybiore nad polskie morze i Was poznam;-)

my dzisiaj tez dzien pelen wrazen, Kuba ma tak zdarte kolanka, ze glowa mala:-(
ale sie lala krew:-( ale juz lepiej, kapiel przezyl:-)

Maz pojechal na 19 do pracy, mama z siostra pieka ciasteczka a ja chwila przerwy:-D
pol dnia w parku spedzilismy, Mlody sie wyszalal:tak: teraz zasypia ;)

AniaSm ja juz sie przyzwyczailam, ze sama mieszkam i dla mnie tydzien to wystarczajaco :tak: jeszcze tylko dwa dni:-D ale ogolnie jest ok, na szczescie:tak:
siostra bawi sie non stop z Kuba, jeste zadowolona (przynajmniej tak mowi) wiec sie i ja ciesze ;)

Mama biedny Marcelek :( ale przygoda z ta warga
 
ehhhhhhhh a ja musze targać nocnik w koszyczku pod wózkiem. No bo Marcel za nic w świecie nie zrobi siku bez niego ;/ Dzisiaj w drodze do marketu zachciało mu sie to idziemy w ustronne miejsce i myslalam ze wysika sie jak facet bo raz podglądnął tate i czasem robi przymiarki tj. trzyma siusiaka i udaje ze siusia. Ale stoimy i stoimy a tam nic. Pytam sie czemu nie sika bo przeciez chciał. A Marcel na to ze siusiak nie chce sikać. To pakuje go dalej i jedziemy. Na parkingu on chce sikać a troszke wiało to go siup pod daszek z wózkami marketowymi i zrobił na nocnik. Wzięłam i wylałam na trawkę. Nocnik schowałam i po problemie. Nie widze w tym nic gorszego. Zwierzęta mogą to dlaczego nie dzieci w nagłych przypadkach....
 
Słuchajcie, ja mam placyk zabaw tuż pod blokiem, teren chroniony, zakaz wstępu psom na trawniki i sikanie na nie itp., fakt mieszkam na parterze, ale nawet z najdalszego miejsca do domu mam zaledwie 1 min. ;-) co innego jak idziemy w dalszą drogę.;-)
Mama - współczuję dnia.
Polaa -e-cmoka przesyłam w stłuczone kolana:-D
Znikam powiesić pranie.
 
Mój kot to fenomen.. najpierw łazi za mną cały dzień , ociera sie , mruczy bo skonczyła sie sucha karma.. to aj lece wieczorem do sklepu , kupuje , wsypuje do miski a ten zdrajca powachał i poszedł spac :) gdzie tu wdzieczność dla panci :P?
 
reklama
Słuchajcie, ja mam placyk zabaw tuż pod blokiem, teren chroniony, zakaz wstępu psom na trawniki i sikanie na nie itp., fakt mieszkam na parterze, ale nawet z najdalszego miejsca do domu mam zaledwie 1 min. ;-) co innego jak idziemy w dalszą drogę.;-)
Mama - współczuję dnia.
Polaa -e-cmoka przesyłam w stłuczone kolana:-D
Znikam powiesić pranie.

anawawka z jednej stronu rozumiem o co ci chodzi z tym sikaniem na placu zabaw, moze u was to matki faktycznie robią gdzie popadnie. Ja staram się odejść jak najdalej tak jak martolinka, ale dziecko musi tu i teraz i zoooonk. Gdybym miala mu zakladac pampersa bo tam nie wolno, tu nie wolno to chyba byśmy jeszcze w tym pampersie pochodzili.
Najlepsze są akcje samochodowe, zatrzymuje się normalnie w locie, dobrze że mojemu dziecku się "zachciewa" przy lasach, albo na trawce. Zdaje sobie sprawę że może to kogoś zbulwersować, ale ja nie mam innego wyjścia. Jeszcze troche i moze zwieracze beda troche dluzej trzymaly siuski :P

Spotkanko super, my z martolinka zaliczylysmy rano basenik z dzieciakami za tydzien dziunka tez sie wybiera. Potem czekalismy na agrafke, a teraz juz szukam kabla i zmniejszam zdjęcia :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry