reklama

Listopad 2009

reklama
luuuzna
z kotkiem to ja teraz dałabym sobie spokój szczerze mówiąc.... Raz badania mogą być w porządku a 2 tyg później juz może być inaczej... Ja bym sie nie zdecydowala... trochę za duże niebezpieczeństwo jak dla mnie....
 
royanna u mnie serduszkowanie było ciągle, więc jak zapytała mnie gin czy to prawdopodobne, że zaszlam w ciążę 20 marca, to potulnie kiwnęłam glową, bo to mogło się zdarzyć każdego dnia:-D
Odczyt z usg wskazał jednoznacznie wiek dzidzi...tak czy owak cofnęło mnie troszkę.

Mam też "mały" duży problem. Miałam kotka, który zaginął mi. Potem załatwiłam sobie następnego kociaka (którego jeszcze nie dostałam). Boję się o toksoplazmozę...oczywiście będę miała badania na nią, ale lepiej dmuchać na zimne raczej nie?
Nie wiem co mysleć teraz.

Przebadaj kota na obecnosc tokzoplazmozy ZANIM do was trafi. Jeśli jest to kot hodowlany, od niewychodzących rodziców powinno być wszystko dobrze. Pamietaj kot nie powinien wychodzic na dwór i nie powinien jesc surowego miesa. Kot sam w sobie nie zaraza - zarazic mozna się jedynie poprzez kontakt z ochodami kota który jest nosicielem, które to odchody przleza w kuwecie co najmniej 48h - tyle czasu potrzeba do inkubacji pierwotniaka poza organizmem kota. Generalnie jesli nie bedziesz dotykala kuwety - jestes bezpieczna.

Juz dawno obalono mit ze to koty sa glownymi "nosnikami" tego pierwotniaka. A swoja droga badania powinnas zrobic - niestety mozna sie tym zarazic szybcie i czesciej poprzez zjedzenie niedomytego owocu lub warzywa, albo niedogotowanego lub niedosmazonego miesa (vide grill). Mam dwa koty i to co pisze, pisze po zbadaniu sprawy, po konsultacji z lekarzem i weterynarzem. U mnie w domu jest wieksze ryzyko tego ze pies przyniesie tokso na lapach (np nieopatrznie wchodzac w kocie odchody na spacerze) niz ze zaraze sie od kotow.

Dodam że od 12 roku życia jestem 'kociarą" i zbierałam różne "połamane życiowo" koty - zawsze to ja sie zajmowałam kuwetą - i co? i wynik tokso całkowicie negatywny - nigdy na nia nie chorowałam.
 
Ostatnia edycja:
Przebadaj kota na obecnosc tokzoplazmozy ZANIM do was trafi. Jeśli jest to kot hodowlany, od niewychodzących rodziców powinno być wszystko dobrze. Pamietaj kot nie powinien wychodzic na dwór i nie powinien jesc surowego miesa. Kot sam w sobie nie zaraza - zarazic mozna się jedynie poprzez kontakt z ochodami kota który jest nosicielem, które to odchody przleza w kuwecie co najmniej 48h - tyle czasu potrzeba do inkubacji pierwotniaka poza organizmem kota. Generalnie jesli nie bedziesz dotykala kuwety - jestes bezpieczna.

Juz dawno obalono mit ze to koty sa glownymi "nosnikami" tego pierwotniaka. A swoja droga badania powinnas zrobic - niestety mozna sie tym zarazic szybcie i czesciej poprzez zjedzenie niedomytego owocu lub warzywa, albo niedogotowanego lub niedosmazonego miesa (vide grill). Mam dwa koty i to co pisze, pisze po zbadaniu sprawy, po konsultacji z lekarzem i weterynarzem. U mnie w domu jest wieksze ryzyko tego ze pies przyniesie tokso na lapach (np nieopatrznie wchodzac w kocie odchody na spacerze) niz ze zaraze sie od kotow.
My mamy kociaka od prawie 4lat i ona jest typowo "salonikowym" kotem, ktory nie wychodzi z domu, ale i tak od momentu ciąży nie dotykam kuwety. Choc jest bardzo czystym kotkiem i ma sprzatane na bierzaco. Jej samej na toxo nie badalam, ale za to sama zrobilam sobie badania na samym poczatku ciazy, na to czy mam lub mialam bakterie w sobie. I okazalo sie że juz mialam toxo więc moge byc spokojna,ale lepiej dmuchac na zimne.
Także moze lepiej zrezygnowac z nowego kota...
 
Tak, czytałam. Takich soków ze sklepu raczej nie piję, jeśli już to robię sama. Staram się trzymać lekkostrawną dietę, ale wiadomo jak to jest - czasem skuszę się na coś nieodpowiedniego i potem brzuszek boli :zawstydzona/y: Pewnie niektóre skurcze są od jelit - nie potrafię tego odróżnić...niestety.
 
Bura wazne ze to nic groznego dla dzidzi - tak twierdzi moja lekarka... i ze to nie skurcze ale wlasnie takie uklucia... no niestety ja tez czasem cierpie z powodu zjedzenia malych przyjemnosci :) ostatni moj wyczyn jaja na twardo z majonezem i myslalam ze sie przekrece - zbyt ciezkostrawne :|

ostatnio przezylam szok na widok skladnikow gumy do zucia... :) juz nie kupuje teraz w ciazy :)))
poczytajcie sobie sklady np. twarozkow :) jakie to swinstwa potrafia dodawac :)

a propos diety - dostalam jakas ksiazke o odzywianiu i wg niej musowo ok 1 l mleka dziennie, 0,4 kg warzyw, 0,5 owocow itp... Myslalam ze ze smiechu padne - czlowiek mialby tylko jesc i jest... ksiazka wyladowala gleboko w szafie :)))
 
Heh ja kiedyś też dałam czadu - zjadłam kiełbasę z grilla i wylądowałam w szpitalu z okropnymi bólami brzucha :-p Teraz staram się pilnować z jedzeniem, ale wiadomo jak to jest - trudno jest się powstrzymać!
Ja wychodzę z założenia, że trzeba jeść to, na co się ma ochotę - organizm sam wie, co jest mu najbardziej potrzebne. Oczywiście wszystko z umiarem i rozsądkiem (żeby nie zjeść jakiegoś świństwa).
 
Ka...M ŚPIOCHU!!! Zazdroszczę :-p Ja tez tak chcę a maksymalnie co mogę dospać to do 7:30! Później nie ma już zmiłuj się... jestem obudzona i koniec. Dzisiaj już 6:05!!! Toż to grzech na wolnym o takiej godzinie się budzić! :sorry2:
eee tam o 9.30 już mnie przyszła szwagierka z łóżka zwaliła:-p i sobie nie pospałam.... hehehe
ja slyszalam ze jak swedzi to sie nie wolno drapac bo wtedy rozstepow bedzie wiecej i beda widoczniejsze wiec staram sie nie drapac:blink: ta sama osoba mi powiedziala ze jak w ciazy idzie w pupe to bedzie dziewczynka a jak idzie w brzuch to bedzie chlopiec:-p ale to filipinskie przesady babki ktora ze mna pracuje:-)

a ja musze jeszcze tak dlugo poczekac bo az do 10 lipca. ale wszysycy mowia ze corcia zabiera mi urode wiec moze faktycznie dziewuszka :)

to ja wam powiem że mi ani w brzuch ani w tyłek.... ani urody nie odbiera....
mieszczę się jak kasiulka we wszystko.... no poza stanikami:zawstydzona/y:
dziwne.....
nie wiem co będę miała jedynie to lekarz może mi pokazać na usg albo cipeczkę albo małego pitolka:-D hehehe
wtedy już się dowiem wszystkiego
 
reklama
Jak na razie z moją szyjką jest wszystko w porządku - mam dokładnie badaną przy każdej wizycie. Idę do lekarza w przyszłym tygodniu - mam nadzieję, że nadal jest dobrze. Miałam wymrażane 2 nadżerki, poza tym 2 lata temu miałam łyżeczkowanie (16 t.c. ciąża obumarła) - szyjka nie chciała mi się otworzyć mimo podanej oksytocyny (leżałam cały dzień ze skurczami - straszne!), w końcu trochę puściła, ale przypuszczam, że i tak ją trochę rozwierali na siłę. Dlatego teraz się martwię, czy wytrzyma do końca :-(
Bura a gdzie chodzisz do gina?? gdzie będziesz rodziła?? w szpitalu czy medikorze??
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry