Witam ponownie. Ja dziś byłam na obiedzie u teściów i powiem Wam, że co tam idę to wracam ze złym humorem.. I to bagatela nie przez teściową jak to bywa w większości przypadków, ale przez teścia..wiem, ze to powinno być opisane na innym wątku, ale trudno. Tesciu ma jakieś średniowieczne poglądy, ciąglę pogania teściową w najbardziej szowinistyczny sposób.. szanuje go, bo dla nas jest dobry, ale tak mi jest szkoda teściowej..jest kochana osobą i serce by nam oddała..A tu" weź się do roboty (a cały dzien myła okna w domku jednor.) zrób to tamto, schudnij grubasie, zrobiłabyś kawe a nie siedzisz, boli cię? nie przesadzaj" Ahhh :-( czasem odpowiem pół żartem na jego gadanie, ale potem okazuje on swoje niezadowolenie. Gdyby mój małż chodz ra zdo mnie coś takiego powiedział, dostał by miotłą po głowie.