reklama

Listopad 2010

No więc o 24 wylądowałam na IP, skurcze miałam mniej więcej co 10minut i to dość bolesne więc N. stwierdził że nie ma co- jedziemy. Tam zbadała mnie bardzo niemiła pani położna... Jak mnie badała to myślałam, że jej przywalę tak bolało. Stwierdziła rozwarcie na jeden i że te skurcze to mogą być przepowiadające. Posłuchała sereduszka, jak zapytałam czy wszystko ok, to odpowiedziała: no sama pani słyszała!!! kurde a co ja jestem lekarz, skąd mam wiedzieć czy serce bije dobrze. Potem powiedziała, że jak chcę to mogę położyć się na patologię, a jak nie to jechać do domu. No więc wybrałam powrót do domu. Całą noc nie spałam, skurcze straszne mnie męczyły przy niektórych to nawet płakałam z bólu... Ale wytrzymałam i nad ranem zaczęły troszkę maleć. Teraz znowu się nasilają i są co mniej więcej 4,5 minut. Zrobiłam sobie ciepłą kąpiel, po kąpieli poczekam ze 2h jeśli nie przejdą to jadę na IP- mam nadzieję, że niemiła położna skończyła już swój dyżur. Aha, położna jeszcze się zdziwiła, że przyjechałam skoro nawet nie krwawię i czop mi nie odszedł. Kurde przecież czop może odejść dopiero przy porodzie, i dodała jeszcze żebym czasem się nie spóźniła i przyjechała jak będę miała rozwarcie na 3. Bo jak wiecie mam mieć CC ze względu na ułożenie dzidzi. Szkoda gadać jeśli chodzi o służbę zdrowia. No nic, wskakuję do wanny. Pozdrawiam wszystkie brzuchatki:*
 
reklama
o rany co za baba. a skoro masz miec cc to czemu cię wypuścili a nie zrobili zabiego od razu. moim zdaniem tylko niepotrzebnie się meczysz. po co jej rozwarcie do cc. jakaś głupia baba. a może zadzwoń do swojego lekarza?
 
Ja ostatnio przesypiam całe noce ale bardzo się denerwuję już i stresuję tym co będzie. Trudno mi uwierzyć w to, że dopiero co oglądaliśmy z R. małą fasolkę w 7 tygodniu na USG a tu już pojutrze "fasolka" będzie z nami... Chciałabym ten ostatni dzień w domu (jutro idę do szpitala) już spędzić tak spokojnie a tu co chwilę ktoś dzwoni, pyta czy wszystko ok itd. A mnie te telefony jeszcze bardziej stresują... W każdym razie, dziś jeszcze trochę rzeczy mam do załatwienia, muszę przepakować torbę co by czegoś nie zapomnieć ;-) i chyba fizycznie będę gotowa. Leoś też chce już chyba wyjść bo wieczorami szaleje w brzuszku narzekając na mały metraż :-)

Miłego i spokojnego dnia Kochane!
I jeszcze jedno - dziękuję Wam za to że jesteście - naprawdę nie sądziłam, że internetowe forum da mi takie wsparcie i tyle pozytywnych emocji...

edit- no właśnie daissy, czemu nie robili cesarki już teraz?
 
daissy zaciskamy już kciuki!!! matko jak to dużo zależy od tego na kogo się trafi jak pojedizem do szpitala. Może to śmieszne, ale właśnie tego się boję, że pojadę za wcześnie i jeszcze jakieś kazanie dostanę....
 
Daissy-współczuję i trzymam kciuki żeby to było już. Ja jak byłam w sobotę na IP, to potraktowali mnie nawet spoko. Aż byłam mile zaskoczona bo z własnego doświadczenia wiem jak wrednie może zachować się lekarz nawet a nie położna.

Co do bezsenności, to dziś była pierwsza noc od jakichś paru , którą przespałam (jedna przerwa na sikanko). Może miało to coś wspólnego z pełnią. Zobaczymy jak będzie dalej.

Wczoraj byliśmy u teściów, jeszcze napatoczyła się siostra M. (przyszła chrzestna Oli, choć jeszcze jej o tym nie mówiliśmy). Było bardzo fajnie. Muszę powiedzieć, że ma spoko teściów. M.nie ma za rewelacyjnych stosunków z moimi rodzicami i na tej płaszczyźnie takich spotkań nie ma. Tylko ja jestem między młotem a kowadłem, no ale cóż, to w końcu moi rodzice i ja też nie mogę i nie chcę się tak odcinać, choć wiele rzeczy mi nie pasuje. Ciężko mi z tym i mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni, choć na razie widoków na to nie ma. Cóż. Życie, życie...

Pozdrawiam wszystkie mamusie.
 
holly ale super ze ten wielki dzien juz sie zbliza :-):-)
daissy szkoda ze na taka niemila babe trafilas, od rozwarcia na 1 do 3 to moze byc chwila a moze byc i tydzien, ale teraz jesli skucze nie przejda to jedz znowu :tak:

a ja tak liczylam na Mala ze sie urodzi w weekend.. uparte to dziecko, a dzisiaj ledwo T. wyszedl do pracy cos tam mnie boli.. ni to bole na okres ni to ona moze tak skacze :happy2:
a moj T pracuje od 9 do 17.30 + pol godz dojazd, czyli godziny pracy calkiem spoko, ja najczesciej staram sie nic nie robic rano, potem kolo 1 zaczynam byc aktywna ( bo moj ojciec konczy prace i jakby co to w 15 min bedzie u mnie) :-):-)
o tyle jeszcze u nas ze moj bedzie mogl prace zabierac do domu i pracowac z domu, wiec czasem to bedzie wygladac ze bedzie siedzial przed kompem i noga bujal Mala :-D:-D:-D
 
Holly to jutro prawda? No i w tym tygodniu jeszcze Basia. To czekamy na dwa planowane dzieciaczki :)
Daissy i jak się ni stresować wizytą na IP, czasemtrafia się na idiotki, jakby żyia nie znały i nie wiedziały że człowiek może się martwić. Niewiem, jedne mają termin CC, drugie muszą czekać na akcje, po co akcja jak i tak ma być cesarka, to jakoś zdrowiej czy co?
Kasiazar to trzymamy kciuki za cc, dla mnie info będzie bezcenne, bo też Mała siedzi na tyłku.

A ja jak zwykle śniadanko z Wami, a teraz lecę zrobić pranie i siadam nad żelazkiem.
 
Witam Was porannie :)
Daissy to trzymam kciukasy za rozwinięcie akcji i jak najszybsze utulanie maluszka.Ja już kilka razy miałam takie alarmy,ale za każdym razem samo przechodziło.Jakbys jechała do szpitala to daj znać,czekamy na wieści.

Holly to teraz jeszcze zostało to trudniejsze :) trzeba się psychicznie przygotować :)

A u nas...hmmm w weekend będę miała zjazd w szkole,więc mam nadzieję że maluch nie zdecyduje się na wyjście tuż przed,albo co gorsze w trakcie zajęć :O Chciałabym dochodzić jak najwięcej,bo u nas o zaliczeniu często decyduje obecność,a po porodzie mogłabym sobie wtedy zrobić miesiąc wolnego-ach...nie lubię takich kombinacji .Juz małemu zapowiedziałam ,że skoro nie chciał wyjść w ubiegłym tygodniu to teraz musi poczekać bo będę miała czas na rodzenie dopiero od przyszłej niedzieli :P:P:P
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry