daissy_
Fanka BB :)
No więc o 24 wylądowałam na IP, skurcze miałam mniej więcej co 10minut i to dość bolesne więc N. stwierdził że nie ma co- jedziemy. Tam zbadała mnie bardzo niemiła pani położna... Jak mnie badała to myślałam, że jej przywalę tak bolało. Stwierdziła rozwarcie na jeden i że te skurcze to mogą być przepowiadające. Posłuchała sereduszka, jak zapytałam czy wszystko ok, to odpowiedziała: no sama pani słyszała!!! kurde a co ja jestem lekarz, skąd mam wiedzieć czy serce bije dobrze. Potem powiedziała, że jak chcę to mogę położyć się na patologię, a jak nie to jechać do domu. No więc wybrałam powrót do domu. Całą noc nie spałam, skurcze straszne mnie męczyły przy niektórych to nawet płakałam z bólu... Ale wytrzymałam i nad ranem zaczęły troszkę maleć. Teraz znowu się nasilają i są co mniej więcej 4,5 minut. Zrobiłam sobie ciepłą kąpiel, po kąpieli poczekam ze 2h jeśli nie przejdą to jadę na IP- mam nadzieję, że niemiła położna skończyła już swój dyżur. Aha, położna jeszcze się zdziwiła, że przyjechałam skoro nawet nie krwawię i czop mi nie odszedł. Kurde przecież czop może odejść dopiero przy porodzie, i dodała jeszcze żebym czasem się nie spóźniła i przyjechała jak będę miała rozwarcie na 3. Bo jak wiecie mam mieć CC ze względu na ułożenie dzidzi. Szkoda gadać jeśli chodzi o służbę zdrowia. No nic, wskakuję do wanny. Pozdrawiam wszystkie brzuchatki:*


