reklama

Listopad 2010

Dzień doberek:)

Widzę że ostatnio atmosfera na forum baaardzo napięta:) Ja tez nie mogę uwierzyć że to już tuż tuż. Z jednej str chciałabym znać dokładną datę jak niektóre z was, a z drugiej ten moment oczekiwania też jest fajny:)
W sobotę spotkaliśmy się ze znajomymi. Ona jest już tydz po terminie, biedna tak się niecierpliwi. A oznak żadnych. I nawet nikt jej ni potrafi powiedzieć kiedy będą wywoływać, bo miała zakręcony termin OM.
 
reklama
podgrzybek ja cos tak czuje ze jesli sie Moja nie urodzi jakos niedlugo to sie przekisi :D
egrunia mnie Moja dzidzia nie slucha nigdy :P za to T. slucha, ma ten respekt przed ojcem ;)

odrobina realizmu: to cos o omnie hehe bo ja napewno nie z tych babeczek co maja czas na wyprasowanie skarpetek, ugotowanie obiadu, ogarniecie dzieci i jeszcze codziennie ochote na seks po tym wszystkim hehe

Odrobinę realizmu proszę
 
Podobno CC robią jak jest rozwarcie na 3 bo sprzyja to obkurczaniu się macicy, przynajmniej tak jest w moim szpitalu. Ale czytam że niektóre dziewczyny mają taki sam powód CC jak ja i termin cesarki ustalony z góry... co szpital to inne reguły. Jestem po dość ciepłej półgodzinnej kąpieli, skurcze nie ustały więc kurde to chyba nie są przepowiadające. Teraz pomierzę sobie czas między skurczami i zobaczymy jaka regularność wyjdzie. Powiem Wam jedno- boli jak cholera...
dziękuję za trzymanie kciuków :*
 
daissy- więc możliwe że już dziś Twoj dzieciaczek się pojawi :)

bardzo się cieszę, ze u Was się rozkręca, bo wtedy czuję, że u mnie to już blisko...
Wiecie co tak sobie myślę, że od ok 28tc miałam ten problem z szyjką i zapowiedź, że wczesniej urodzę i tak się jakoś nastawiałam raczej na początek listopada niż połowę, więc mam nadzieję, ze synek wyskoczy do 10:) bo już nie mogę się doczekać...Mam nadzieję, że on nie planuje zbytnio przedłużenia mieszkania w moim brzuszku...

holly- to już pojutrze! ale super!:)
kasiazar- czekamy na wiadomość jak u Ciebie:) I w końcu czy Ania czy Franiu:)

Ja na szczęscie nie mam problemu ze snem, zasypiam ok. 23, czasami wstanę na siusiu, ale nie zawsze...i wstaje koło 8...
 
Daissy - trzymam kciuk żeby te bóle nie poszły na marne ;)

agatakat - przekisi - dobre :D:D:D
a co właśnie mają myśleć mamy w 42 tyg ciąży ;) Ciekawe czy dzidzia wtedy też dalej intensywnie rośnie..
 
daissy co za baba Cie wczoraj przyjmowała:szok: przecież tak to można łatwo przeoczyć ten moment rozwarcia. Ehh skoro po kąpieli nie przeszło to jedź do szpitala, a my trzymamy kciuki!

A ciekawe ile z nas rozpakuje się jeszcze w październiku, ostatni tydzień został:-)

U nas wczoraj byli znajomi, dwa dni wcześniej zadzwonili z propozycją spotkania, bo potem to nie wiadomo kiedy byśmy się spotkali. Powiedzieli żebym nic nie szykowała bo muszę leżeć, i przynieśli ciepły serniczek jeszcze;-)

A właśnie ostatnio poruszałam dokładnie temat porodów z moją mamą i teściową. I u mamy każdy kolejny poród trwał krócej. Ze starszą siostrą mamie wody odeszły i dopiero potem dostała skurczy, 1 faza ok 5-6 godzin trwała. Ze mną mama alarm wszczęła o 4 rano, a ja się urodziłam o 7:40. Z siostrą młodszą dostała coś na przyspieszenie akcji bo było po terminie. A z najmłodszą też skurczy tych bolesnych dostała dopiero tuż przed porodem. Więc ogólnie szybko jej to szło. Mam nadzieję że u mnie też w miarę szybko pójdzie, szpital w miarę blisko mamy:-)
 
reklama
Widzę,że robi się tu gorąca atmosfera.
Daissy trzymaj się i powodzenia :)
Holly tez już tylko godziny dzielą-fajnie.
Agatakat fajny link-ja też nie z tych. U mnie ciężko z organizacją.

Ja pisałam ostatnio,że chora jestem. Otóż już mi znacznie lepiej. Od środy aż do wczoraj leżałam w łóżku. Biedny TŻ musiał znosić opary czosnku oraz syropu z cebuli unoszące się wokół mnie-śmiał się,że halloween się zbliża ale przez te aromaty wizyta wampirów nam nie grozi ;-)
Z tą bezsennością u mnie to jest tak,że strasznie późno zasypiam,bo ostatnio tj między 1-3 a budzę się zazwyczaj 8-10 więc da się przeżyć tylko czase się męczę w nocy jak zasnąć nie mogę. Ale jak już zasnę,to mam zazwyczaj tylko przerwę na sikanie i śpię dalej.
Wczoraj po 4 dniach leżenia w łóżku i niewychodzenia z domu moje ADHD ;-) zaczęło mną rządzić i powiedziałam o północy do TŻ,że musimy pojechać do McDonalda bo ja umrę jak BigMaca nie wciągnę-bardziej była to ochota na ruszenie się z domu niż na jedzenie ale pretekst był dobry więc wsiedliśmy w auto i mieliśmy nocną wizytę w macu :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry