reklama

Listopad 2010

Cholerka dziewczyny bo niechcący mogłam Was wprowadzić w błąd:) Mówiąc rowerek mam oczywiście na myśli STACJONARNY!!!:) Nie odważyłabym się śmigać na normalnym. Znając mnie zaraz bym orła gdzieś na nim wywinęła:szok:
 
reklama
ja słyszałam że rower absolutnie w ciązy odpada...i wszystkie "sporty" jeździeckie. Ale skoro ginek Ci pozwolił...choć dopytaj może jeszcze.

Chodzi o możliwość upadku. Wiadomo, z roweru raczej ciężko spaść, ale z konia już nie tak trudno. A upadek, szczególnie z konia, czyli z około 1,5 metra, może być bardzo przykry w skutkach.
Jeździłam konno do 8 tygodnia i przestałam tylko dlatego, że miałam schizy, że spadnę i za bardzo się koncentrowałam na myśleniu tylko o tym. Ale moja instruktorka jeździła do 6 miesiąca, dopóki brzuszek nie przeszkadzał i ma zdrowe dziecko, obecnie już 17-letnie.
 
Uff...nadrobiłam zaległości.
Ania, cieszę się, że kotek wrócil ale chyba lepiej przejść się z nim do lekarza.

Ehh...żałuję, że nie moge pojeździć na rowerku. Zawsze jak tylko robiło sie cieplo, to wsiadałam na rower i jechałam do lasu.

Dziewczyny, między nóżkami wypatrzyłam taaakiego siusiaka, że to chyba nie może być pomyłka, no chyba, że się dzidziuś tak zabawiał pępowiną :-) ale lekarz powiedział, że na 95% chłopak. Nie podskoczyłam z radości bo jakoś tak na dziewczynkę sie nastawiałam ale najważniejsze, żeby było zdrowe. Zobaczymy co w poniedziałek drugi lekarz wypatrzy.
Pępowina na razie staram sie nie przejmowac, póki co na usg genetycznym wyszło wszystko dobrze, test PAPPA też.
Chyba powoli zaczynam być zdecydowana gdzie będe rodzić. Wybralam szpital na Madalińskiego, mam tam najbliżej, połozne maja dobre opinie, do tego pracuje w nim moja koleżanka. Przeraża mnie tylko jedno, niby szpital położniczy, a miejsc na porodówce jest 8 :confused: Ostatnio rodziła tam koleżanka P. i ponieważ nie bylo miejsc, to zdecydowała się podpisac papier, że będzie czekala na korytarzu.
 
witam wszytskie nowe mamusie :)

u nas tez gorąco, chociaż wczoraj na chwile w poludnie odwiedziła nas burza ale co z tego jak gorąco zostało aż do wieczora...ciężko jest cokolwiek robić...nawet myśleć a tu do egzaminów uczyć się trzeba...
miłego dnia Wam życze
 
Hej Dziewczyny.

Aniu, widzisz-mówiłam,że kotek wróci:) ale radzę się przejść do weterynarza.Tak na wszelki wypadek.

Goosiek-ja słyszałam,że wogóle nie można jeździć na rowerku.Nawet stacjonarnym. Chciałam pożyczyć od przyszłej teściowej to połowa rodziny mojego M. się zbulwersowała,że w ciąży chcę jeździć. Nie dyskutowałam z nimi ale w sumie nie wiem juz teraz czy można skoro Twój lekarz nie ma nic przeciwko.

Inez-bardzo dobrze-nie zamartwiaj się na zaś. Na pewno będzie wszystko w porządku:)

U mnie katastrofa:( znowu jestem chora! Całe zatoki mam zawalone(chyba przez tą alergie mi się tak zrobiło) i strasznie boli mnie gardło. Już się nawet leki boję brać bo ciągle mam jakieś dolegliwości. Jeszcze cały czas mam w głowie,że może dzidzia nie kopie przez to,że biorę tyle rzeczy i wolniej się rozwija...a do USG jeszcze tyle czasu!
 
Chyba powoli zaczynam być zdecydowana gdzie będe rodzić. Wybralam szpital na Madalińskiego, mam tam najbliżej, połozne maja dobre opinie, do tego pracuje w nim moja koleżanka. Przeraża mnie tylko jedno, niby szpital położniczy, a miejsc na porodówce jest 8 :confused: Ostatnio rodziła tam koleżanka P. i ponieważ nie bylo miejsc, to zdecydowała się podpisac papier, że będzie czekala na korytarzu.


Poważnie tylko 8 :szok:? To co oni tam mieszczą w tym ogromnym gmaszysku?? Ogólnie to ja bym nawet mogła czekać na korytarzu, bo w razie czego, jak się poród zacznie to i tak przeniosą do sali porodowej, przecież nikt nie przyjmie porodu na korytarzu.
 
Poważnie tylko 8 :szok:? To co oni tam mieszczą w tym ogromnym gmaszysku?? Ogólnie to ja bym nawet mogła czekać na korytarzu, bo w razie czego, jak się poród zacznie to i tak przeniosą do sali porodowej, przecież nikt nie przyjmie porodu na korytarzu.

Jest 6 sal jeosobowych i 1 sala dwuosobowa. Ja co prawda będę zdecydowana na jedynkę ale nie podoba mi się to, że jak dwójka jest zajęta, to i tak za jedynkę trzeba płacić. Myślałam też o Inflanckiej ale nie zapowiada się, że zakończa remont przed końcem roku. Może w przyszłym tygodniu wybierzmy się z P. zobaczyć jak wygląda porodówka na Madalińskigo i porozmawiać z jakąś położną.
 
Moja koleżanka rodziła w zeszłym roku w jednym ze szpitali w szczecinie i ogólnie w tym dniu mieli przepełnienie i jedna dziewczyna rodziła w toalecie a inna na korytarzu...:( nawet nie potarfie tego skomentować...
 
Inez - gratuluję syneczka :-)

Goosiek - ja pamiętałam, że jeździsz na stacjonarnym, ale w jakiejś gazetce właśnie czytałam, że ruch jaki wykonuje się przy jeździe na rowerze jakimkolwiek żle wpływa na ikrwienie macicy stąd moje dociakania jak tam Twoja ginka na to, bo sama zastanawiałam się czy sobie na stacjonarnym nie pojeździć a swojej oczywiście zapomniałam spytać :-)

Anbar, Inez - na madalińskiego fakt - tylko 8 stanowisk ... a to i tak jedna z większych porodówek, ale w listopadzie powinno być o wiele luźniej niż teraz więc nie ma co się stresować ... ja też nadal rozważam Madalińskiego tyle, że z wykupioną położną żeby się mniej stresować o miejsce no i jakby P. jednak nie chciał być przy mnie :-/

Inez - naprawdę za jedynkę na Madalińskiego się płaci? jeszcze niedawno sala do porodu 1-os była za darmo a na 2 rodziło się tylko jak wszystkie jedynki były zajęte ...
 
reklama
Dziewczyny, witam po przerwie!
Lecę i pędzę cały czas a i tak nie wyrabiam się z pracami domowymi. Cały czas więcej przede na niż za mną. Poddasze u mnie, to moje "komnaty" czyli pralnia i prasowalnia, magazyn ubrań. No i przez ostatnie dni nie można ta było wejść. Upał zrobił swoje. Noce wcale nie były chłodniejsze, więc nawet nocą nie dało się tam być - nie ma to jak wygrzana blacha.
Psychika leży i kwiczy niestety. A ma to duży związek z tym o czy pisałam przed chwilą.
Od poniedziałku mam nadzieję, ze się poprawi. Ma do mnie przychodzić dziewczyna do Tyni na 4 godz dziennie. Rano, więc będę mogła nieco nadrobić zaległości: mam do pomalowania 6 krzeseł, komodę do oszlifowania i pomalowania, doprowadzenie do porządku wieszaka przedwojennego od mojej teściowej... A to tylko najpilniejsze prace. Do tego czeka jeszcze kilka podobnych "drobiazgów".
W poniedziałek idę do lekarza dobrać rajstopy p/żylakowe. Nie ma co. W środę w końcu wizyta u gina. Mam jakieś schizy ciążowe więc poproszę o szybkie usg. Połówkowe pod koniec czerwca chcę zrobić.
Rodzić będę na Żelaznej - innej opcji nie ma ;-)
Na wakacje jedziemy nad polski Bałtyk od 15 sierpnia. Tradycyjnie już do Białogóry. Wcześniej tydzień spędzimy nad Biebrzą - Przystań Komfortu Bartlowizna Biebrza . Niestety lekarz ze względu na moje żylaki nie pozwolił na dwudniową podróż samochodem do Chorwacji.
Uciekam, właśnie wyprałam tapicerki dwóch fotelików samochodowych. Idę zrobić obiad - chłodnik - uwielbiany przez mojego M.
Przepraszam, ze ja tak tylko dziś o sobie - ale się poprawię, obiecuję.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry