hi dziewczyny! gratuluje pierwszych kopniaczkow!
pisalyscie- juz dawno temu, ale teraz mi sie przypomnialo- o przesadach, np. o wieszaniu prania! uspokoje, chociaz napisze o czyms przykrym... paradoksalne? nie! wieszanie prania bylo faktycznie bardzo niebezpieczne ale dawno temu jak jeszcze w kazdym domu byly sznurki zawieszone nad wanna i trzeba sie bylo wspinac i rece do gory trzymac, albo ktos mial strych i tez trzeby bylo wieszac wszystko nad glowa. tak mi sie przynajmniej wydaje! moja mama wieszala pranie, wlasnie nad wanna, i stracila druga ciaze w czwartym miesiacu... dlatego ja teraz niczego nie wyjmuje np. z szaf, z gornych polek, nie myje okien, lamp itp. teraz kazda z nas ma suszarke lub sznurki zjezdzaja dosyc nisko nad wanne i wydaje mi sie, ze takie wieszanie nie zaszkodzi raczej!
a propos lekow jeszcze, to ja przezylam dzisiaj horror w nocy! moj m wrocil kolo 3 w nocy z koncertu i mnie niechcacy obudzil. w momencie poczulam bol krzyza, skorcz jak przy miesiaczce, brzuch stwardnial mi na kosc- dziewczyny ktore juz rodzily wiedza, ze tak jest na poczatku porodu... wstalam powolutku do lazienki, zrobilo mi sie slabo, czarno przed oczami, serce z nerwow chcialo mi wyskoczyc. na szczescie nic sie nie stalo... zadnych niepokojacych uplawow. po chwili wszystko ustalo, ale nie moglam pozniej zasnac!!!!! analizowalam wszystko co robilam i zastanawiam sie, czy moze to byla kwestia wzdec, bo jadlam ziemniaczki ze smazona cebulka... nie mam pojecia ale strachu sie najadlam...
tyle, pozdrawiam!