reklama

Listopad 2011

Dziewczyny strasznie Wam współczuję tych chorób :-( Boję się, że i mnie to w końcu spotka, gdyż naokoło gdzie nie spojrzę każdy chory :-( Już raz w ciąży to przechodziłam przed wakacjami i wiem co to za męczarnie kiedy mało jest środków dostępnych, które przynoszą ulgę...


Ja dzisiaj od rana prasuję i piorę na zmianę i powiem szczerze, że te przygotowania sprawiają mi dużo przyjemności :-) Szkoda tylko, że nie ma zapowiadanego słoneczka, ale jak już się z tym uporam to ulży mi trochę, bo boję się, że ze wszystkim nie zdążę, a jeszcze tyle rzeczy mi brakuje...


Miłego dnia Mamuśki :-)
 
reklama
majuska ja czosnku unikam jak ognia ;-) za to stawia mnie na nogi herbata z miodem i cytryna - wole ta opcje. Czosnek do mnie nie przemawia, ani tez cebula.


alma a wiec wlasnie ja biore calcium, paracetamol i mam tez krople na katar zatokowy, ale nie daja sobie rady :baffled: Wiem ze jutro lub pojutrze juz bedzie okej :tak: na razie leze....
A no i ja zawsze na wiosne i jesien takie katary alergiczne przechodze, wiec nawet nie jestem zdziwiona ze mnie chwycilo.


kati dzieki za obszerne informacje :tak:
Ja probowalam juz plukac nosek no i te krople Euphorbium, oraz te domowe sposoby i ziolowe co opisalas. Tylko czosnku i cebuli ani chrzanu nie probuje. Strasznie ich nie lubie :-(
Co sprobuje czegos to przynosi ulge na chwile, ale dobre i to. Odlezec trzeba i juz nic wiecej nie wymysle.


winki wbrew pozorom taki 2,5 latek jak Maciek jest juz bardzo samodzielny ;) Sam sie pobawi, przyniesie leki mamie a i zrobi kilka rzeczy o ktore poprosze. Jest wyrozumialy i kochany. Tylko ja mam wyrzuty sumienia ze ograniczam go do siedzenia w domu i przy bajkach.
No a jak chodzi o pepowine, to i ja mam traume z tym zwiazana, bo przy porodzie maciek wlasnie sie nia dusil i urodzil sie w zamartwicy. Jak pomysle ze kilka minut pozniej i by go nie odratowali, to naprawde zaczynam sie bac kolejnego porodu. Odetchne z ulga dopiero gdy maluszek bedzie na świecie. Wcale nie czuje sie bezpieczniej bedac w ciazy, wlasnie dlatego.
A na pierwszy porod szlam pelna optymizmu i wierzylam ze nie bedzie komplikacji. Teraz ciagle siedzi mi w glowie to ze cos moze pojsc nie tak. Jednak tym razem wiem jak trzeba reagowac.
 
Ostatnia edycja:
Hej brzuchatki :-)
Oj wspolczuje wam dziewczyny tych przeziebien,wiem jak poradza meczyc a my jeszcze w ciazy jestesmy malo co nam mozna zazywac ehh ja mam tylko maly katar ale boje sie ze do listopada sie jeszcze rozloze ale jak na razie to cytrynka i miod pipijam z herbatka wiec mam nadzieje sie jakos ochronic przed chorobskiem:tak:
winki fakt i takie wypadki sie zdarzaja i jest to straszne ale nam nie wolno o tym teraz myslec,i nie czytaj takich artykulow prosze bo to Cie tylko bedzie stresowac a i tez nic nie pomoze.
martttika tylko spokojnie tam z tym praniem i prasowaniem ;-) Ja mam zamiar zaczac pranie w przyszlym tygodniu a potem na spokojnie bede sobie prasowac wszystko :tak::-)
 
Ja sądzę, że wstrzymam się z tym (praniem i prasowaniem) co najmniej do 35 tygodnia ciąży - tak samo jak z torbą do szpitala. Wiem, że na razie mi przedwczesny poród nie grozi -a wolę by ubranka i pościel były świeżo wyprane a nie takie po 2 miesiącach leżenia w szafce czy kurzenia się w łóżeczku :-)

Byłam wczoraj na ostatnim, planowym USG - młody zdrowy i dorodny, waży już ok 2120 g i wg pomiarów jest prawie 2 tygodnie do przodu :-)
 
Leika gratuluję udanej wizyty, duży już maluszek

ja maiłam w planach pranie w tym tyg, ale jakoś odwlekam to może od poniedziałku zacznę czekam na poprawę pogody a wy suszyć ubranka na podwórku czy raczej w domu ja jeszcze nie palę w piecu i długo by mi to wszystko schło więc czekam ;-)

onanana trzymam kciuki, na pewno zdążycie wiem przez co przechodzicie ja mam całe poddasze rozkopane, okna już zamontowane oj kurzyło się niemiłosiernie teraz czekamy na hydraulików będą robić CO i znowu bałagan mam już dość tego remontu:wściekła/y:

Życzę Wam dziewczyny dużo zdrówka, kurujcie się ;-)ja od pukać trzymam się zdrowo:-)
 
Dostałam dziś odpowiedź w sprawie mego ubezpieczenia, jeśli urodzę przed 1 listopada(co jest bardzo prawdopodobne bo termin mam na 2 a mały jest spory jak na swój wiek) to ubezpieczyciel ma prawo odmówić mi wypłaty świadczenia, kobietka doradziła bym i tak złozyła papiery i nawet ew się odwołała ale to już tak naprawdę bardzo indywidualne...
Strasznie szkoda tej kasy, ale i tak nie mam wpływu na to co będzie...
Od samego początku ciąży wszystkie finanse mamy pod górkę już mnie to męczy strasznie ;(
Ale nie żałuję decyzji o dziecku gdybym to odwlekała to zapewne ani za rok ani za dwa nie było dogodnych warunków itd. Tylko po raz kolejny sprawdza się powiedzenie że biednemu zawsze wiatr w oczy ...
Mam przez to wielkie poczucie niesprawiedliwości i jakiś żal do świata. Z drugiej strony najważniejsze żeby mały był zdrowy i nic więcej nie chcę od życia ... i o takie to ma człowiek dylematy wiecznie ....:tak:
 
Dziewczyny Wam też się tak dłuży?? Odkąd ja zaszłam w ciążę też mam wszystko pod górkę, ale po kolei. Mieszkam w Holandii i mój narzeczony jest holendrem. Pracując tutaj byłam ubezpieczona, ale wraz z zakończeniem pracy moje ubezpieczenie zostało zamknięte.Teraz staram się o prywatne ale jest to bardzo trudne w moim przypadku, firma ubezpieczeniowa odmówiła mi ubezpieczenia:baffled:. Wysłałam papiery do następnej i teraz czekam na odpowiedź. Nie uśmiecha mi się zbytnio wracać do Polski...
 
Hej kobitki.
agalodz cieszę się, że wszystko się dobrze skończyło!! Swoje biedactwo musiałaś przeżyć! Trzymam za Was kciuki!!!
Dziewczyny mnie od początku ciąży też jest bardzo gorąco! Ciągle.
Dziś dzień zaczął się fatalnie, po 9 nawiedziła nas TEŚCIOWA (nie było jej u nas z 5 m-cy, ja ją ostatni raz w lipcu widziałam na 70tce mojej babci), przyjechała z jakimś kocem i kwiatkami (mamy dziś 4 rocznicę ślubu), rozmowa nic nie dała zaczęła się drzeć jak głupia, wyparła się wszystkich rzeczy które mówiła - z resztą dziś ewidentnie potwierdziła, że nasza córka będzie mieć tylko dwoje dziadków, przykre to, ale inaczej się nie da. Ja cały czas byłam opanowana i wiele razy podkreślałam, że nie mam zamiaru się z nią kłócić, bo mam dla Niej szacunek - jest matką mojego męża, ale nie przeprosiła za nic i jeszcze do nas ciągłe pretensje. Nie ważne. Jestem tylko zdumiona, że byłam taka opanowana i tak grzecznie z nią gadałam. U nas dotarł remont - w pokoju u rodziców nowe meble, stare od wczoraj mój wynosił na śmietnik, dziś malowanie, nowe meble już skręcone gotowe, w weekend jeszcze tylko meble dla Poli, w poniedziałek malowanie u niej w pokoju.
Dziewczyny, tym które biedne nadal chorują życzę szybkiego powrotu do zdrówka :*
 
reklama
Dziewczyny Wam też się tak dłuży?? Odkąd ja zaszłam w ciążę też mam wszystko pod górkę, ale po kolei. Mieszkam w Holandii i mój narzeczony jest holendrem. Pracując tutaj byłam ubezpieczona, ale wraz z zakończeniem pracy moje ubezpieczenie zostało zamknięte.Teraz staram się o prywatne ale jest to bardzo trudne w moim przypadku, firma ubezpieczeniowa odmówiła mi ubezpieczenia:baffled:. Wysłałam papiery do następnej i teraz czekam na odpowiedź. Nie uśmiecha mi się zbytnio wracać do Polski...
ja już się nie mogę doczekać ale mam wrażenie że ciąża mi przeleciala szybko dłużyć się będą pewno te ostatnie 2-3 tyg ja pracuję jeszcze mam pełno rzeczy do zrobienie więc czas ucieka..
MIRELLKA SUPER LINK

GOLA nie przejmuj się babsztylem gratuluję postawy , wiem jak ciężko panować nad sobą w takiej sytuacji ale najważniejsze że nie dałaś się wkręcić w to i nie wyprowadziła Cię z równowagi!!! super
zobaczysz przyjdzie jeszcze do Ciebie jak Polcia będzie na świecie , a Ty trzymaj tak dalej ;)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry