reklama

Listopad 2011

niuniunia jak masz się męczyć na tym weselu to lepiej nie idź, powinni zrozumieć że jesteś przy końcówce i najważniejsze jest Twoje i maleństwa zdrowie. i to prawda 200 zł piechotą nie chodzi, ja co najwyżej poszłabym do kościoła na mszę, potem życzonka złożyć i dać symboliczny prezent.
 
reklama
Andrzelika jak sobie pomyślę, że tam będą dziewczyny które znam same lasencje, a ja teraz taki mały słonik to tym bardziej mi się odechciewa iść bo wiem, że zaraz będę chodziła wnerwiona itp. Wolę odpuścić jednak. Trudno, nie będę u najlepszej przyjaciółki na weselu ale to nie moja wina, że taką datę sobie wybrali, a ja taką datę sobie wybrałam na bycie mamą;)

Aneczka ja mam zamiar kupić ręczniki w takim ładnym pudełku i je ładnie zapakować i dać. Myślę, że to przydatniejsze niż coś do domu.

A może macie jakieś pomysły co mogłabym kupić innego?
 
Katerinka tylko nie napisałaś, ze te przerwy w pracy należą sie matkom karmiącym i trzeba mieć zaswiadczenie od pediatry;-) Żeby ktoś nie pomyślał, ze kazdej się należą:-)

Dziewczyny ja tez sie już coraz gorzej czuję. Oprócz tych wszystkich dolegliwosci bólowo-skurczowych, ciągle boli mnie głowa i jakaś taka słaba jestem. Nie mam na nic sił. Moze to juz tak jest na samej końcówce, co?

Oj zgadza się, trzeba karmić i tu pracodawca decyduje jak często trzeba zaświadczenie przynosić. Za to ustawodawca nie decyduje za nas jak długo możemy karmić, można donosić zaświadczenia nawet 3 lata jak nam lekarz (jakikolwiek-czy to pediatra czy 1 kontaktu) wystawi:) ja jestem tak nakręcona wizją karmienia że myślałam o tym pisząc info ale juz nie napisałam.

Ja dzisiaj usypiam na stojąco-może to wina pogody a może końcówki :)
 
Hej.
Temat już schodzi na bok i Niuniunia20 już decyzje podjęła ale opinię na ten temat mogę wyrazic. Gdyby to była moja sytuacja to bym poszła na wesele, oczywiście nie na całe, może gdzieś do 23.Jeśli chodzi o to że niuniunia piszesz że tam będą same "lasencje" to dla mnie to nie byłoby przeszkody, bo ja też jestem lasencja i uważam że kobiety w ciąży wyglądają ładnie, poszłabym nawet w tunice i getrach i butach balerinach;))) w końcu to jedna z najważniejszych chwil w życiu mojej przyjaciółki a nie pokaz mody. Z tego co napisałaś Twój mąż też chce iść i ma chyba rację że później to ciężko będzie gdziekolwiek razem wyjść.
Jeśli chodzi tu o pieniądze to rozumiem.
 
AnnaJ007 wiesz problemem moim jest też to, że ostatnio dosłownie toczę się zamiast chodzić. Jest mi ciężko i często mam też skurcze. Mój mąż co dzień zmienia zdanie, najpierw mówił do mnie, że nie idziemy bo ja w tym stanie nie będę się męczyła. Później mówi do mnie, że możemy iść na sam początek, później mówi znowu, że a to wydatki a to coś tam, a wczoraj powiedział żebym sama zdecydowała bo to jest moja koleżanka, a on nie chce za mnie podejmować decyzji żebym nie miała do niego później żalu. Ogólnie wiem, że ona zrozumie to jeśli nie będzie mnie bo wie, że mi jest faktycznie ciężko. Fakt, że jest każdej z nas ciężko. Nie wiem jak reszta dziewczyn ale ja mam spuchniętą delikatnie twarz, zmienia mi się już do porodu i też to mnie trochę krępuje wiem, że ciąża to piękny stan ale są dni kiedy czujemy się super w tym stanie i ślicznie wyglądamy, a są dni kiedy możesz nawet wyjść od fryzjera i kosmetyczki i wygląda się fatalnie... U mnie ostatnio jest to drugie...
 
Niuniunia ja Cie dokładnie rozumiem. Wszystko zalezy od tego jak się czujesz i fizycznie i psychicznie, a przyjaciółka na pewno zrozumie. Ja w chwili obecnej nie wiem czy na samym ślubie bym dała radę wysiedzieć.
 
Ja napisałam tylko co jabym zrobiła.
Do ostatniego weekendu nawet myślałam że mam brzuch jakiś nieduży i pokazałam na kobietę w zoo mówiąc że chyba zaraz urodzi, na co znajomi powiedzieli że ona ma taki brzuch jak ja. Faktycznie oglądając później zdjęcia zobaczyłam jaki jest duży!!!
A na ślubie bym wysiedziała jeszcze, jeśli przed komputerem dam radę to na krześle godzinkę też...
Jeśli nie masz ochoty na ten ślub to nie musisz iść...
Myślę że ładnym gestem będzie jakiś prezencik... te ręczniki itp. Ręczników nigdy za dużo, chyba zawsze się przydadzą.
 
Niuniunia20 my w lipcu byliśmy u 1 znajomych tylko na ślubie w kościele, złożyliśmy życzenia i pojechaliśmy spać, tu akurat była taka sytuacja że oni nas bardzo rozczarowali nie będąc na naszym ślubie wogóle więc postanowiłam że "będziemy lepsi" i chociaż do kościoła przyjdziemy.W sierpniu u mojej koleżanki z pracy, poszliśmy też na wesele i wyszliśmy po północy. Miałam jedną sukienkę w którą wchodzę, ponieważ nogi mi spuchły to japonki do tego i niczym się nie przejmowałam. Miałam dobre miejsce widokowe żeby wszystko obserwować, doborowe towarzystwo z pracy do pogadanek, więc fajnie.

Ty jesteś już w bardzo zaawansowanej ciąży... Idź tylko jeśli bardzo ci zależy i czujesz się na siłach...

Myślę że ręczniki są w porządku, bo choćby nie wiem ile ich mieli albo dostali to się kiedyś przydadzą a się nie zepsują :-)
 
Katerinka jakby to wesele było w sierpniu to chętnie bym poszła nawet na całe bo było ciepło, mogłam założyć japonki i nawet znaleźć jakąś sukienkę ale teraz jest zimno, nie wydaje mi się by w sobotę było mega gorąco, ze wypadałoby japonki założyć bo mam nogi spuchnięte to jedyne co mam teraz buty to tzw. jazzówki -sportowe. A baleriny to brzydko wyglądają na moich spuchniętych nogach bo ledwo w nie wchodzę... A na tym weselu co do towarzystwa to będzie dosłownie kilka osób które znam ale to nie są bliskie mi osoby, z którymi się usiądzie na pewno i pogada tylko to tak jakby powiedzieć osoby z różnych towarzystw...
 
reklama
Niuniunia20 z tego co piszesz to faktycznie chyba nie ma sensu zebys szla na to wesele i się meczyła i dodatkowo stresowała tym bardziej ze piszesz ze dokuczają ci skurcze, lepiej spokojnie odpocząc. Ja napewno na twoim miejscu to poszłabym do koscioła na slub bo to bardzo wazne wydarzenie w zyciu twojej przyjaciólki i napewno bardzo sie uceiszy jak cie zobaczy i zrozumie ze na wesele nie dasz rady. co do prezentu to reczniki jak najbardziej - porządnych reczników nigdy za wiele.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry