Cześć dziewczynki:-)
Gola niestety takie historie nie są niczym nadzwyczajnym... Biedny maluszek :-(
pepsi - mówisz - masz! Kciuki zacisnięte!!&&&
merko ja w miarę możliwości też staram sie dużo spacerować i choć nie zawsze dam radę to jestem bardzo aktywna jak na fakt, że ledwo chodzę, ale mi to nic a nic nie przyspiesza :-) Teraz zmieniam podejście - będę odpoczywać ile się da :-)
onanana podobała mi się Twoja opowieść porodu. Dziewczyny naprawdę jesteście wielkie i książki można byłoby pisać z Waszych historii
Z wieczora myślałam, że bedę miała okropną noc, bo sikałam co pół godziny i obawiałam się, że tak cały czas będę kursować. Jednak spałam w miarę ok, gdyby nie sny. Śniło mi się, że wstałam z łóżka i zaczęłam krwawić... Oczywiście w tempie ekspresowym zaczęłam sie zbierać do szpitala, ale ciągle coś stawało na drodze i nie mogłam tam dotrzeć. Taka ogólna bezsilność i niemoc i strach, że z moim maleństwem dzieje się coś nie tak:-( Obudziłam się wręcz zła i to zła na siebie, bo zamiast wyluzować to ciągle się czymś martwię i później nic dziwnego, że śnią mi się takie okropne historie:-(
EDIT
agalodz wiem, ze to żadne pocieszenie, ale takie historie naprawde często się zdarzają. Mojej kuzynce synek spadł z pralki!! I do dziś przysięga, że nie wie jak to się stało, tak samo nie dalej jak tydzień temu koleżanka mi się żaliła, że jej córeczka zleciała z kanapy na twarz, aż krew z noska poleciała. Oczywiście szybko pogotowie, prześwietlenie, bo myślała, że nos połamany i żeby z główką nic nie było. Opowiadała, że babeczka na pogotowiu to była gotowa ją zjeść jak wyrodną matkę, ale później lekarz ją badał powiedział, ze nic nie będzie, bo takie małe dzieci wbrew pozorom są bardzo elastyczne. Powiedziała mi, że najgorszy był ten płacz jakby ktoś ją mordował... Na koniec dodam, ze kuzynki synek jest dużym zdrowym chłopcem, a i Maleńka po początkowym szoku też już jest spokojna i jak narazie wszystko z nią w porządku:-)