reklama

Lutowe mamy - łączmy się!!!

albo stempelek, albo Romua (czy jak to sie pisze), ktora sie dostaje co miesiac zazwyczaj... troche głupie, bo przeciez w ciazy akurat kobiety zwolnic nie mozna, wiec logiczne ze ma to ubezpieczenie... ale ok. Bywa roznie.
 
reklama
ten druczek nazywa sie rmua (dostajemy go co miesiac razem z wyplata)

wiem to stad ze moja mamunia pracuej w ZUS-ie. wiec jakby ktoras z was miala jakies pytanka to zawsze moge sie dowiedziec co i jak:tak:
 
Nie wiem czy któraś z Was trafiła wczoraj (sobota) rano na TVP2 na film dokumentalny "W łonie matki". to był drugi, ostatni odcinek, czyli od połowy ciązy do rozwiązania. Na koniec się popłakałam ze wzruszenia- było dokładnie pokazane jak główka przeciska się przez pochwę- z punktu widzenia dziecka i połoznej. I jakoś tak lepiej mi się zrobiło- tak jakby więcej sił nabrałam i odwagi- po tym jak powiedzieli, że poród jest cięzkim i bolesnym przeżyciem dla matki, ale jeszcze wiekszym wysiłkiem i szokiem jest dla dziecka. Dlatego nie ma co panikowac i bac się, bo jako matki musimy być odpowiedzialne za nasze maluchy- nasz spokój udzieli się maleństwu. No!!Tak więc damy radę!!!:-)
 
Ja ogladalam:tak: .
I jak juz mysle o tym sozku dla dziecka,to przypomina mi sie moj drugi pobyt w szpitalu.Ja mialam szybko po cesarce corcie ze soba,bo bardzo chcialam karmic ja piersia(udalo sie !:-D ) i lezalam kolo sali dla noworodkow.Tam mieli takie wstretne urzadzenie dla maluchow(widzialam przez kawalek oszklonej sciany)...Wkladanao tam maluszka i co chwila wlaczala mu sie jakas glosna pozytywkowa melodia.Te maluchy sie darly,ale nikt do nich nie zagladal i dziwilam sie o co chodzi,bo dzieciaki sie mecyzly.Co przysnely,to budzila je ta melodia i one strasznie krzyczaly.
Zapytalam w koncu pielegniarki do czego sluzy to urzadzenie.Powiedziala,ze przez krzyk malenstwu rozwiaja sie wtedy pluca:szok: .Dla mnie to byl jakis chory sadystyczny sposob...:baffled: Czytalam,ze samo oddychanie poza brzuszkiem mamy juz wplywa odpowiednio na ich rozwoj...
Mowie Wam te melodie wlaczajaca sie o roznych porach dnia i nocy slyszalam w uszach jeszcze przez kilka tygodni.Mam nadzieje,ze teraz nie bede sasiadowala z tamta sala.Zreszta w ogole sie cieszlam,ze mialam mala ze soba.Niekore nocne zmiany bardzo rzadko zagladaly w nocy do noworodkow i one potrafily strasznie dlugo krzyczec.my z kolezanka z pokoju nie moglysmy juz tego sluchac i chodizlysmy karmic te maluchy,bo na szczescie kilka butelek z mlekiem stalo w podgrzewaczach...Zreszta tez nie wiadomo od jakiego czasu...Jakos tak mnie wzielo na zle wspomnienia...:baffled:
 
a ja mam kolejną z tych cudownych nocy kiedy mój mąż smacznie chrapie a ja nie omgę oka zmrużyć.....
też oglądałam program a na koniec jak maleństwo sie urodziło to popłakałam się ukradkiem, bo mój mąz tez oglądał i troche sie zdziwił:dry:
ten brak snu to chyba z emocji bo popołudniu wyjeżdzam i na forum pojawię dopiero po rozdwojeniu...będzie mi brakować tego ploteczkowania o tych ważnych i mniej ważnych rzeczach:sick:
 
pewnie w ciągu dnia nie odpuszcze sobie żeby tu zajrzec i cosik jeszcze skrobnąć;-) przed wyjazdem...
a ta moja bezsennosć wynika chyba z tego że corz wiecej zaczynam myśleć o porodzie i o tym czy dam radę:dry: a jutro zaczynamy 38 tydzień z dzidźką wiec coraz bliżej...
 
Też oglądałam ten program...z mężem i siostrą, która byla zafascynowana niezmiernie, choć jeszcze pewnie nic nie rozumie... :tak:

Mój kochany jak zobaczył poród to rzucił dwa teksty.Pierwszy: "najgorzej to z ta główką(...)", drugi "teraz to już się nie zdecyduje na poród z Tobą, przeciez to jest straszne(...)"...no pocieszył mnie bardzo :-D:tak::szok:
Ojej, a myśłałam,ze zechce, jak zobaczy,ze lepiej jest miec kogos bliskiego przy sobie...:-(:-( no cóż...
 
reklama
Mysia23 powiedz mezowi ze nie bedzie stal od strony kroczy tylko od Twojej glowy i chodzi Ci tylko o to zeby Cie wspieral, glaskal i dodawal sily....jak tó na niego nie podziala, to chyba dalabym sobie spokoj z namawianiem go....
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry