A ja mam teraz
. Męża babcia jest bardzo chora. W ciągu kilku tygodni z energicznej starszej pani zmieniła się w niedołężną staruszkę. Myli fakty, ma problemy ze świadomością, chyba jakieś przywidzenia. Traci siły. W piątek zasłabła, trafiła do szpitala, z dnia na dzień jest coraz gorzej
. Nigdy nie byłam z nią jakoś specjalnie zżyta, ale jednak jest mi w jakiś sposób bliska. Z jednej strony chciałabym ją odwiedzić (bo wygląda na to, że to już jej ostatnie chwile), z drugiej - i mąż i jego rodzina sama mnie powstrzymuje, żebym się nie pchała do szpitala, między zarazki.
Smutne to wszystko:-(
. Męża babcia jest bardzo chora. W ciągu kilku tygodni z energicznej starszej pani zmieniła się w niedołężną staruszkę. Myli fakty, ma problemy ze świadomością, chyba jakieś przywidzenia. Traci siły. W piątek zasłabła, trafiła do szpitala, z dnia na dzień jest coraz gorzej
. Nigdy nie byłam z nią jakoś specjalnie zżyta, ale jednak jest mi w jakiś sposób bliska. Z jednej strony chciałabym ją odwiedzić (bo wygląda na to, że to już jej ostatnie chwile), z drugiej - i mąż i jego rodzina sama mnie powstrzymuje, żebym się nie pchała do szpitala, między zarazki. Smutne to wszystko:-(
A już się cieszyłam, że nie urodzę wielkoluda. Przecież w przychodni półtora tygodnia temu wyliczyli mi wagę 2610g, a przez ten czas mogło przybyc ze 300 może 400g. Zobaczcie jak nędzny sprzęt może przekłamywac!
. To ważenie jest baaardzo orientacyjne (+/- 700g, jeśli się nie mylę), tak że możesz się jeszcze łudzić, że nie będzie tak źle
. A poza tym fajnie, że ci nie znaleźli żadnych problemów
ale i tak zamierzam jeszcze 2 tygodnie pochodzic na zajecia a ostatni tydzien przed terminem porzadnie wypoczac....

