reklama

Lutowe mamy - łączmy się!!!

reklama
Witam:-)

WolfiA, życzę, żebyście sobie z mężem wszystko na spokojnie wyjaśnili.

Wolfia i jak?? wszystko sobie wyjasniliscie już??
Wszystko sobie wczoraj wyjaśniliśmy i spokojnie porozmawialiśmy:tak: Tak jak zawsze u nas wszystko trwa najwyżej dobę, bo dłużej nie dajemy rady się kłócić;-):-D Na sobotę się umówiliśmy, jak dzieciaki pójdą spać na dłuższą pogawędkę przy kominku:rolleyes2: Może być miło:-)
 
Nareszcie sie Pani Irtasia pokazała:-);-):tak:.Szkoda tylko,że dzieciaki chore:confused2:.Zdrówka dla nich.A jak tam kociaki młode?

Wolfia,zapowiada sie miły wieczorek:rofl2::tak:.To dobrze,że nie potraficie sie długo na siebie gniewac...:happy:.Znałam małżęństwo,które potrafiło sie nie odzywac tygodniami:szok:,ale już teraz rzecz jasna nie istnieje...:sorry:.

Ja mam dosyc matmy,obawiam sie,ze może byc ciężko:-(.Dobija mnie psychicznie mysl,ze moje 2 kumpele myslą,że ja jeszcze za nich egzamin napiszę...:eek::-(:sorry:.Ciąży mi to bardzo...:-(:zawstydzona/y:.

 
Ojej,to ona biedna ma teraz pewnie problemy z poruszaniem sie skoro tyle dni zakropione oczka i słabo widzi.

Właściwie to nie zauwazyłam, żeby jakoś inaczej się zachowywała, bardziej potykała przewracała, nie trafiała gdzie trzeba, więc raczej widzi w miarę dobrze... ja też widziałam przez te 3 dni dobrze ale tylko na odległość większą niż metr. Bliżej już tragedia - odległość przedmiotów mogłam normalnie ocenić, ale przeczytać coś to za cholere się nie dało :no: W poniedziałek w ogóle musiałam zrezygnować z czytania wieczornego Franklina, bo nie potrafiłam, a w pracy się ze mnie nabijali bo przesiedziałam cały dzień w odległości ponad metr od kompa żeby móc pracować :-p Dlatego nie podsuwamy Milence pod nos teraz żadnych książeczek, malowanek itd. :no:
 

Ja mam dosyc matmy,obawiam sie,ze może byc ciężko:-(.Dobija mnie psychicznie mysl,ze moje 2 kumpele myslą,że ja jeszcze za nich egzamin napiszę...:eek::-(:sorry:.Ciąży mi to bardzo...:-(:zawstydzona/y:.


Oj Tyciu Tyciu ;-) z Ciebie to taka dobra duszyczka, ale nie możesz brać na siebie tak poważnych rzeczy jak czyjś egzamin - zdany za kogoś kto nie umie bo nie chciało mu się przysiąść fałdów :no: Dasz radę i zdążysz to pomożesz, nie to nie, i nie miej z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia!!! :wściekła/y::no:
Ty przy trójce dzieciaków możesz się nauczyć, to ile one mają że nie mogą!? :angry:
 
Dzięki Asiu:-(.One mówią po prostu,że nie rozumieja i nie zrozumieją...I nawet nie zaczynają sie uczyc...:zawstydzona/y:.
Nie smęce Wam więcej.
Moj Bartuś w niedzielę wyjęzdza na wycieczke i juz mi sie smutno robi...:sorry:
 
Tycia ja też miałam zawsze z matmą problemy bo nie jestem ścisłowcem i na studiach te całe całki i różniczki nieźle dawały mi w kość ale poszłam na korki, kupiłam dobre książki, zaparłam się i sama pozdawałam. Nie ma bata żeby nie zrozumieć jak się chce. Im się po prostu NIE CHCE, taka jest prawda :no:
Głupia sytuacja bo to koleżanki i liczą na Ciebie. Ale z drugiej strony co to za koleżanki które chcą w ten sposób Cię wykorzystać? Jakby chciały być w porządku, to poprosiłyby Cię żebyś im pomogła ZROZUMIEĆ a nie napisała za nich egzamin. Ja bym się tam nimi zbytnio nie przejmowała, w sensie jak nie dałabym rady im pomóc to nie obwiniałabym się za to. Niektórzy jak w dupę nie dostaną to tak latami potrafią jechać i ciagnąć wykorzystując innych :wściekła/y:
Sorki za szczerość ale zdenerwowałam się że Ty się takim czymś denerwujesz ;-)
 
reklama
Asiu,ja sie w zupelności z Toba zgadzam:tak:.Nie było mnie w niedziele jednak w szkole(komunia=brak notatek) i jedna z nich juz rano w poniedziałek do mnie zadzwoniła,że pokserowała mi notatki(pracuje w urzedzie miasta i ma za free).I powiedziała,zebym sie nie przejmowala notatakami,tylko spokojnie uczyła sie matmy...:zawstydzona/y:
Postaram sie napisac najpierw sobie,ale nie wiem czy mnie tam nie zadziobią...No nic zobaczymy:sorry:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry