reklama

Lutowe mamy - łączmy się!!!

Nie wiem czy uda mi się z wami pobalować, bo jeszcze nie kąpaliśmy małej. Coś drzemka jej się przedłuża, pewnie zaraz wstanie. Chyba, ze zrobiła mamie prezent i już zasnęła na dobre:-)
 
reklama
394_136.jpg


374

374
 
A Ty w ogóle masz potwierdzone że Twój synuś jest uczulony na jajka? Oliwka nie jest i nie odmawiam sobie jajek, zwłaszcza, że to jest wysokie źródło białka dla organizmu. Bo jeśli nie jest uczulony to bez sensu się pozbawiac tego białka.
Nie mogę jesć jajek w czystej postaci np. gotowanych,czy jajecznicy,ale jak się pojawia w niewielkiej ilosci w jakiejs potrawie,to jeszcze ujdzie.Po zjedzeniu jaj mały robi kupki ze śluzem,a raz,gdy zjadłam sałatkę z jajek,to pojawiły się niteczki krwi.Zapisywałam sobie co jadłam i ewidentnie jaja znalazły się na czarnej liście.Pediatra pociesza mnie,że Kuba z tego wyrośnie.Widać to na przykladzie bananow i soku winogronowego,mały był uczulony,ale teraz spożywam i nie ma żadnej niepokojącej reakcji.
 
he he impreza mi sie przyda bo jakos mi tak smutn dzis caly dzien:baffled:....Laila caly dzien plakala :szok:dopiero po spacerku sie uspokoila....a mnie wzielo na rozmyslania egzystencjalne i na pesymizm...jakos mi sie za Polska zatesknilo...w sumie pierwszy raz od paru dobrych lat.....kurcze Irtasia gdzie jestes?moglybysmy razem na Germanie narzekac....do tego obok mnie reader z tekstami Marxa i innych myslicieli...brrrr...komu sie chce Marxa w tych czasach czytac....

lepiej wiec porzuce negatywy i przylacze sie do impry:-):tak: kurcze meza nie ma kto mi piwo kupi?
 
U mnie tez nużyzna,Kuba śpi słodko od 18.30,mąż w pracy(zdążyliśmy się posprzeczac przed jego wyjściem),a do tego mam jakies uczulenie na rękach i swędzi jak cholera(za przeproszeniem).
 
Miśka5- moge nie móc, bo od kilku lat choruje na toksoplazmoze.Kiedy zachodziłam w te ciąże byłam przekonana, ze juz jestem zdrowa(chorowałam kilka lat temu a we wszystkich dostepnych mi źródłach było napisane ze na toxo choruje sie raz) Niestety , kiedy juz byłam w ciązy okazało sie ze jestem nadal chora i w dodatku mam bardzo wysoki poziom zakażenia.Trafiłam do szpitala zakaźnego gdzie dowiedziałam sie ze w bardzo niewielu przypadkach(moze 1%?) toksoplazmoza ma postac przewlekłą i trwa -nawet leczona- latami a poniewaz przechodzi sie ja czesto bezobjawowo-tak ja, ludzie nie zdaja sobie sprawy z tego ze sa chorzy... Wyniki badan miałam bardzo złe, przez całą ciaze lekarze faszerowali mnie antybiotykami-kupowałam po 10 opakowan rovamycyny na raz i przez cala ciaze lekarze nie byli pewni czy malutka urodzi sie zdrowa. Na szczescie jest!:-D Chociaz w dalszym ciagu jest pod obserwacja lekarzy z Centrum Zdrowia Dziecka gdzie jeździmy na kosultacje.Tony antybiotyków w ciązy ochroniły małą przed wodogłowiem i rozszczepem kręgosłupa...ale ja mam jeszcze gorsze wyniki badan ... dopóki nie wylecze tego choróbska w 100% nie zdecyduje sie na dziecko-za duze ryzyko .
W szpitalu poznałam dziewczyne, która leczy sie na toxo 11 lat:szok: i przez ten czas poronila 2 razy własnie z powodu tej choroby. Dlatego własnie napisałam ,ze nie wiem czy bede mogła jeszcze miec...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry