reklama

Lutowe mamy - łączmy się!!!

reklama
Witam i zmykam...
mam tyle roboty, ze nie wiem za co sie wziąć...
prasowanko, sprzątanie, a Fili spi tylko godzinkę...:zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y: do tego zakupy, odwiedziny szwagierki.... może zajrzę wieczorkiem....

Życzę miłego dzionka !!!!
 
Kasiad pisze tu bo niechce zasmiecac tamtego watku moja kotka ostatnio tez miala karton jak tylko sie dowiedzielismy ze bedzie miala mlode a jak sie zaczol porod to ona po calym mieszkaniu mi chodzila:baffled::angry: i swinila no i sie wkurzylam i zamknelam ja w lazience tam przez chyba 1,5 godziny rodzila pierwszego zdechlego kotka :-( a pozniej nic no i do weterynarza trzeba bylo jechac bo madam boli nie miala:baffled: dali jej zaszczyki i zaczelam tam rodzic urodzila 3 zdrowe i jeszcze jednego zle rozwinietego i tez padl a dobrze ze jeden juz siedzial w kanale rodnym bo by cesarke zrobila a to 500 euro kosztuje:szok: a my za 2 rtg i zaszczyki dalismy prawie 200 euro:baffled: kotka malych niechciala i do dwoch dni wyzdychaly i jak juz ich niebylo to kotka zaczela mialczec i ich szukala a teraz obecnie chodzi za mna wskakuje mi na kolana od wczoraj i mruczy male ja chyba juz kopia i znowu niewie co jest grane :baffled: termin jej wyliczylam na koniec marca:tak:
 
Witaj Agusia!!!:tak:
Mysia,dla ciebie rowniez udanego dnia:tak:.Ja tez mam sporo roboty,bo w niedziele goscie:-):tak:.Juz nie moge doczekac sie torciku:-).
 
Irtasia, a to ta sama kotka? Może była młoda i teraz pójdziej jej lepiej :confused: No chyba, że ma jakieś defekty budowy, dlatego tak długo rodziła :confused: Moja rodziła razem może ze 3 godziny, i kotki od początku zaakceptowała. Nie miałam takich problemów. Moja nie chodziła po mieszkaniu, tylko uparła się, żeby rodzić na łóżku i koniecznie w moim towarzystwie. Na Tomka prychała, miał się trzymać z daleka. Godzinę po porodzie (wcześniej zawsze spała na kołdrze w naszych nogach) pownosiła nam w pyskach młode do łóżka :-D Męczyliśmy się z takimi robaczkami pełzającymi pół nocy, aż w końcu powiedzieliśmy sobie, że tak nie może być. Przekładaliśmy jej uparcie małe do kartonu kilka razy aż w końcu zrozumiała, że tam musi z nimi leżeć.
 
Irtasia, a to ta sama kotka? Może była młoda i teraz pójdziej jej lepiej :confused: No chyba, że ma jakieś defekty budowy, dlatego tak długo rodziła :confused: Moja rodziła razem może ze 3 godziny, i kotki od początku zaakceptowała. Nie miałam takich problemów. Moja nie chodziła po mieszkaniu, tylko uparła się, żeby rodzić na łóżku i koniecznie w moim towarzystwie. Na Tomka prychała, miał się trzymać z daleka. Godzinę po porodzie (wcześniej zawsze spała na kołdrze w naszych nogach) pownosiła nam w pyskach młode do łóżka :-D Męczyliśmy się z takimi robaczkami pełzającymi pół nocy, aż w końcu powiedzieliśmy sobie, że tak nie może być. Przekładaliśmy jej uparcie małe do kartonu kilka razy aż w końcu zrozumiała, że tam musi z nimi leżeć.
No to tak samo bylo u mojej kotki kiedys w domu rodzila normalnie bez zadnych tam komplikacji ale to byla dachowa .Tobie jak sie niemyle to kocila syjamka:confused:. Moja kotka to ta sama co nie umiala okocic sie bole jej zanikly:tak:. Ona jest persem a ojciec dzieci syjam i wychodza z tego sliczne zwykle kotki jeden byl ruda w biale pregi ,czarno-bialy i 3 kolorowy czyli w 99% dziewczynka to byla no chyba ze bezplodny kocur:tak:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry