Jestem, piszę ze szpitala a co tu się dzieje? Spuściłam was z oczu na jeden dzień (!) a wy się sypiecie bez ładu i składu?? Dobrze, że mi
Marzenka donosi

Dziękować :-)
Trzymam kciuki babeczki, oby wszystko poszło jak po maśle! Normalnie nie jestem w stanie nadrobić i ogarnąć tych emocji z dwóch dni :-)
U mnie ogólnie nic nie wiem, każde KTG inne, wychodzą fale dunaju, kropki biedronki, szlaczki zygzaczki. Lekarze na obchodzie dowcipkują i tyle. A ja po ścianach z nudów chodzę. W pokoju 4 baby, jedna brzydsza od drugiej

Ta najbrzydsza chrapie jak ciągnik, całą noc nie spałam a szpital jest do doopy. Bierzcie ze sobą walizkę jedzenia, bo można z głodu umrzeć. O 17 kolacja a potem zęby w poduszkę a i porcje marne, na obiad zupa z wyciśniętej ścierki i jeden gołąbek


To porcja dla Jagody, ja się pytam gdzie dla mnie??
Poza tym mam w ręce jakiś obleśny wenflon, na drugiej jakiś pasek z danymi, czuję się jak z nieśmiertelnikiem na wojnie, dzidzia robi wieś i kopie na każdym KTG w czujnik, kilkanaście razy dziennie sprawdzają serduszka, jakie to wszystko dziwne.
Idę poczytać co jeszcze u was :-)
Aaaa tak w ogóle na KTG piszą się skurcze (ledwo odczuwalne), rozwarcie na 1 palec i dzisiaj czop powiedział papa

:-) Ale nie podbarwiony, wiec mam jakieś 2 tygodnie, hłe hłe.